Antoni Słonimski, Kroniki tygodniowe 1936-1939:
Polskie Radio zyskało w ten sposób trochę endeckich kpin i wzbudziło uczucie niesmaku wśród sporej jeszcze ilości ludzi przyzwoitych w Polsce. Miałem ochotę kupić sobie aparat radiowy „Tungsram”, ale po tym komunikacie zatrzymałem się w połowie. Oczywiście w drugiej połowie słowa „Tungsram”.
Słusznie powiedział kiedyś Chesterton, że gdyby w trybunale sądu ostatecznego zasiadł choćby jeden koń, sprawa ludzkości byłaby przegrana.
Któż z nas nie widział w ilustracjach zagranicznych wzruszających obrazków, na których wódz lub dyktator całuje w główkę dziecko, głaszcze kotka lub bawi się z pieskiem? Durnie wtedy mówią: „Patrzcie, to musi być jednak dobry człowiek, jeśli tak lubi dzieci i zwierzęta”, i nagle zapominają wszystko, co wiedzieli o okrucieństwie i sadyzmie takiego wodza-kabotyna.
