Archiwum miesiąca: styczeń 2016

Dziewczynki z zapałkami

TV publiczna znowu do mnie z awanturą, dlaczego nie mamy Oscarów dla Czarnych. No to mówię: zróbmy osobne Oscary dla rudych, łysych, piegowatych, brunetów, albinosów…

Zgłosił się do mnie pan redaktor z encyklopedii, która ma w nazwie Oxford. I poprosił o dane do biogramu. Na koniec pyta, jaką edycję zamawiam: w skórze ze złoceniami, w oprawie płóciennej, czy aby nie – o zgrozo! – w papierowej. Mogę też nie zamówić żadnej. Domyślności czytelnika pozostawiam, jakiej odpowiedzi udzieliłem.

Muzeum PRL-u na warszawskiej Pradze mieści się przy takiej oto uliczce. Czy w takim miejscu trzeba budować osobne muzeum tematyczne?:

w1

W każdym razie: mama miała takie radio jak to u góry. Jako dwunastolatek dostałem tranzystor Dana. I pomyśleć, że w kilka lat wysłuchałem z niego podstawowy zasób rocka, popu, jazzu, teatru radiowego i kabaretu. Z czego korzystam do dziś. Miłosz w trakcie wywiadu powiedział mi kiedyś, że wiedza wyniesiona z porządnego gimnazjum na Litwie wystarcza mu do nauczania na najlepszych amerykańskich uniwersytetach.:

w2

Na Górnym Mokotowie chcieliśmy się ogrzać w kultowej PRL-owskiej kawiarni (było -10, nawet zdjęcie nie wyszło). Ale akurat odbywał się raut księgowych (+10) i marzliśmy jak „dziewczynka z zapałkami”.:

w3

Grójec byłby miasteczkiem bezbarwnym, ponurym i banalnym. Gdyby nie ten pomnik na rynku.:

w4

Białobrzegi. Dwa lata przemieszkałem na Ochocie niedaleko ulicy Białobrzeskiej. Niepokoiło mnie to, że o samych Białobrzegach nic nie wiem. No to się dowiedziałem.:

w5

W kraju niespokojnie. Na ulicach Warszawy co kawałek spotykaliśmy kogoś z biało-czerwoną szturmówką. Albo szedł na protest, albo wracał. Internet się nie obcyndala: „Prezes koniecznie chce zostać zbawcą ojczyzny jak Marszałek, ale do tego trzeba być prawdziwym mężczyzną i konia ujeżdżać w Sulejówku a nie walić na Żoliborzu”.

Czytam: „Kard. Stanisław Dziwisz odbierze Wielki Krzyż Orderu Zasługi Węgier. To najwyższe odznaczenie przyznawane przez Węgrów cudzoziemcom”.
Kabaret Dudek, Michnikowski/Kobuszewski: „Nasza przyjaźń z wami i wasza przyjaźń z nami to jest nasza wspólna przyjaźń. Nasza z wami i wasza z nami! I może Kiełbasińska opowiadać, że z wycieczki do Włoch przywieźliście dziesięć sweterków w kanistrze na benzynę! To nie osłabi, a przeciwnie – wzmocni naszą przyjaźń. Naszą z wami i waszą z nami.”

Czytam: „Dziennikarz >Gazety Wyborczej< Wojciech Czuchnowski opuścił dzisiaj studio TVP Info. Takie zdarzenie miało być protestem przeciwko wprowadzanym zmianom w telewizji publicznej”. A może tak ja bym opuścił jakieś studio? Może dzięki temu jakieś moje wystąpienie wreszcie zostało zauważone?

Sponsoring / Elles

Dziennikarka magazynu Elle (nieźle ustawiona w życiu) pisze materiał o „sponsoringu”.
Studentki żyją ze swymi chłopcami i ze „sponsorami” – na zmianę. „- Trzeba być zorganizowanym”.
„- To jak z paleniem. Trudno przestać”. Najtrudniej się rozstać ze stałym dopływem względnie łatwych pieniędzy.
Dla biedniejszych studentek ich sytuacja to rodzaj szantażu ekonomicznego.
Jeden z klientów po wszystkim gra jej na gitarze „Jesienne liście”.
Dyskutuje z redaktorką o tekście: 8 czy 10 tys.  znaków?
Sam z reguły piszę nie mniej niż 14 tys. I niech sobie tną sami…
Myśli, że jest poza tym, a u męża na kompie odkrywa porno… No i jej samej zaczyna się to podobać. Zwłaszcza, gdy spojrzy na własne, banalne życie. Syn popala trawkę, na ścianie ma portrety Che…

Sponsoring / Elles, reż. Małgorzata Szumowska 2014 filmweb

Wypadki radomskie

„Kiedy przyjdą podpalić dom,
Ten, w którym mieszkasz – Radom…”
– głosi popularna parafraza klasyka. Pojechaliśmy sprawdzić „temat Radom”. Najpierw złożyliśmy hołd pod najważniejszym pomnikiem miasta. Dorota ustylizowała się nawet na wdowę smoleńską.:

p1

A potem to już miasto zaskakiwało nas co krok. Oto staromiejska księgarnia. We wszystkie okna wstawiono potężne kraty. Takich nie ma żaden jubiler, żaden monopolowy. Bo kto by też włamywał się po byle flaszkę, jak zrobi włam do księgarni i już ma co robić w długie zimowe wieczory.:

p2

W Muzeum im. J. Malczewskiego, który deklarował, że właśnie Radom jest jego „małą ojczyzną”, choć jakoś w niej nie chciał zamieszkać, mnie najbardziej oczarowała samurajska maska. Może mam to po „Gwiezdnych wojnach”?:

p3

A Dorotę rekonstrukcja murzyńskiej chaty. Wprawdzie tylko M-1, ale jakie to ekologiczne…:

p4

Muzeum musi działać prężnie, skoro ma takich patronów.:

p5

Muzeum eksponuje na ścianie tablicę ku pamięci wybitnego miejscowego „ wybitnego teoretyka socjalizmu”.:

p6

A myśmy ledwo dzień wcześniej w Muzeum warszawskim oglądali wybitnych praktyków socjalizmu.:

p7

Poza tym w Radomiu kontrasty lokują się często naprzeciw siebie, po dwóch stronach tej samej ulicy. Bo po jednej stronie mieści się:

p8

Pokazuję cały budynek, ponieważ uważam, że powinien zostać zamieszczony w Księdze Guinessa. Jako największe Biuro Radia M. na świecie.:

p9

A naprzeciw niego:

p10

Kawałek dalej sklep z grami wojennymi, czyli bezkarne uprawianie rzezi (na ekranie kompa) przy użyciu wszelkich rodzajów broni.:

p11

A naprzeciw:

p12

Poza tym kwitnie życie koncertowe. Chillout  dla młodych.:

p13

Melodie dla weteranów.:

p14

No, i turystyka. W tym przypadku cel wycieczki i nazwa biura podróży wchodzą w zadziwiający związek.:

p15

Przed szpitalem kolejny pomnik Matki-Polki. Jakoś nie widziałem pomnika Ojca-Polaka. Więc stanąłem przy postumencie dla równowagi.:

p16

Nieustannie rozczulają mnie obrońcy kultury narodowej. Bp Adam Lepa uchodzi za specjalistę od mediów: „Polacy znaleźli się w ogniu manipulacji”. Czy jemu polszczyzna musi stawiać tak zaciekły opór?
Portal wPolityce krzyczy tytułem: „Plują we własne gniazdo również za granicą!” Frazeologizmy! We własne gniazdo się nie pluje, lecz…

Moich krajan z Jarosławia niełatwo „zaintrygować”. A jednak! „Styl jazdy kierującego fordem mondeo zaintrygował pozostałych uczestników ruchu. Mężczyzna poruszał się obwodnicą Jarosławia, całą szerokością jezdni”. Dokonano „zatrzymania obywatelskiego”, co staje się specjalnością moich stron. W „Panu Tadeuszu” takie coś nazywało się „zajazd”. W każdym razie zatrzymany po obywatelsku kierowca był „zaintrygowany” do wysokości trzech promili.

I jeszcze komunikat władz miasta o szerokim froncie inwestycyjnym: „W 2016 roku władze Jarosławia chcą przeznaczyć 100 tys. zł na monitoring Nowego Cmentarza. Planowana jest także rozbudowa monitoringu na Starym Cmentarzu”.

I ucieczki do Podkowy…

„I ucieczki do Podkowy,
zawracanie ludziom głowy,
odbijanie się od dna…”

W kwestii noclegów, które rezerwujemy przez Internet trafiają się nam dziwaczne przypadki (ostatnio popegeerowski hotel robotniczy z pomnikiem krowy), ale tym razem mieliśmy „złoty strzał”. Willa-pensjonat w Podkowie Leśnej, przy ustronnej uliczce. Cała w śniegu, jak z bajki. Przy -10. :

n1

I pokój, który stylem wystroju przypominał willę Iwaszkiewicza w Stawisku, które leży kilka ulic dalej. Aż chciałoby się zostać tu do wiosny, a potem do jesieni. Jeżeli do Warszawy, to najwyżej kolejką WKD.:

n2

Wczoraj na małej scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie „Romantycy” H. Levina z Małgorzatą Niemirską, Zdzisławem Wardejnem, Władysławem Kowalskim.:

n3

Miło ich widzieć na żywo i w dobrym zdrowiu. W foyer chciałem podejść do Janusza Chabiora i pstryknąć sobie z nim zdjęcie, ale Dorota mnie odciągnęła, żebym nie robił wiochy. A pomyśleć, że znalazłbym się na miejscu tego kota…:

n4

Dziś Dorota wybierała spektakl. Na sobotni wieczór zdecydowała: sztuka o homoseksualistach w Dachau. Zawsze zazdrościłem jej znajomości dramatu i wyczucia chwili.:

n5

Muzeum PRL-u na warszawskiej Pradze. Miałem taki adapter. Tu płyta zacinała się co chwila i pani bileterka musiała porzucać obowiązki służbowe, by popychać ramię. Jak PRL to PRL.:

n6

Muzealna ubikacja. W takiej scenerii padały słowa: „A nam co? Nie jest winien? Jak wtedy, co szklankę stłukł… Ja mu mówię, że szklanka cztery złote kosztuje, a on na to – >dobra, dobra…< – i nie zapłacił”.:

n7

Telewizja jest wszędzie..:

n8

Byliśmy na pokazie obrazów Van Gogha w namiocie pod Stadionem Narodowym. Wyświetlane są bardzo intensywnie na wielu płaszczyznach. Idea jest taka, by widz „wszedł w obraz”.:

n9

Myślę o tym za każdym razem, gdy Dorota mnie wnerwi (czyli jakieś dziesięć razy dziennie), by wejść do jakiegoś obrazu (może filmu?) i już nie wrócić. Tylko, czy ten Van Gogh..? Pojechaliśmy połazić po salach Muzeum Narodowego. O, to jest obraz, w którym chciałbym się znaleźć. Przynajmniej coś się dzieje!:

n10

Powstanie styczniowe

Dziś rocznica. Czytam: „22 stycznia 1863 r. Komitet Centralny Narodowy przekształcił się w Rząd Narodowy i wydał manifest wzywający naród do powstania pod zaborem rosyjskim. Ogłosił także równouprawnienie wszystkich obywateli i uwłaszczenie chłopów za odszkodowaniem właścicieli ze skarbu państwa, a także dwa oddzielne dekrety o uwłaszczeniu i nadaniu ziemi bezrolnym chłopom – uczestnikom powstania”.
No proszę, minęło tyle lat, a nasze rządy wciąż jednakowo odklejone od rzeczywistości…

Poza tym – nuda. No to bodaj powiesiłem sobie na ścianie Madonnę Durrera.
„- Tak będzie dla was lepiej!
– Niewiele lepiej.
– Ale…
– Ale lepiej.”:

s1

Nie tylko ja cytuję Broniewskiego! Ryszard Czarnecki (PiS) w kontekście debaty w Parlamencie Europejskim: „Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli”.

W Warszawie, na Placu Zbawiciela ma ruszyć maraton modlitwy pod transparentem: „Jako Polacy i Katolicy modlitwą i czynem wspieramy pana prezydenta doktora Andrzeja Dudę, panią premier Beatę Szydło wraz z jej rządem we wszystkich ich działaniach naprawy RP. Bożemu miłosierdziu polecamy »Targowiczan« kwestionujących wyniki demokratycznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych 2015 roku”.

Tygodnik Nie o Białej Podlaskiej. Niedawno tamtędy przejeżdżaliśmy. „Cukiernię w Białej Podlaskiej odwiedził 46-letni mieszkaniec miasta. Usiadł przy stoliku, ale nie zamówił słodyczy, tylko wyjął zza pazuchy butelkę wódki i zaczął pić z gwinta. Ekspedientki poprosiły, by opuścił lokal, ale mężczyźnie ani w głowie było opuszczać pomieszczenie. Wreszcie udało się wyrzucić intruza. Zdenerwowany mężczyzna zrewanżował się rozbiciem drzwi wejściowych, szyby chłodni, szyb witrynowych i towaru na wystawie. Uspokoili go dopiero policjanci”.

Media, jak zwykle, przestrzegają przed pochopnym zawieraniem internetowych znajomości. Rzeczpospolita: „Na długo zapamięta wieczór ze znajomą z internetu mieszkaniec Częstochowy. 25-latka, z którą korespondował, skarżyła się na samotność i brak towarzystwa na ostatni wieczór 2015 r. Mężczyzna przyjął zaproszenie i krótko przed północą przyjechał do jej mieszkania w Zabrzu. Tam wydarzenia przybrały obrót tragikomiczny. Z szafy wyskoczył wspólnik kobiety i zaczął bić gościa, a nowa znajoma raziła go paralizatorem. Gdy zszokowany częstochowianin wyrwał się i próbował uciec, do mieszkania wepchnęli go dwaj kolejni mężczyźni. Dusili go, a kobieta okładała go patelnią po głowie. Bity, w końcu uciekł, ale stracił, telefon, dokumenty i kluczyki do auta”.

Red. Andrzej Niczyperowicz (Głos Wielkopolski): „Kazimierz Nowak z Poznania w wolnych chwilach zajmuje się konstruowaniem miniaturowych stateczków w butelkach. Wykonał już ponad tysiąc modeli. – Każdą butelkę należy dokładnie osuszyć – powiada niecodzienny hobbista. – Robię to sam, w tajemnicy przed żoną; potem złożenie żaglowca jest już bardzo proste”.

Na fali zmian a TV ktoś cytuje starego Jacka Kleyffa z Salonu Niezależnych:
„W telewizji czterej znawcy
Od nawozów i od świata
Oczekują, co się zdarzy
W Gwatemali za trzy lata.”

Na fali zmian w kulturze szukam bohaterów literackich, na których mogłaby się wzorować młodzież. Idzie jak po grudzie. Z kieszonkowej Encyklopedii, na literę „Z”:
Zagartowski (J. Korzeniowski „Kolokacja”). „…wdowiec, chciał bogato wydać za mąż córkę, Kamilę. Dostał apopleksji na wiadomość o załamaniu się tych planów i zniweczeniu szans na rozbudowanie majątku”.
Załogowski (A. Sygietyński „Wysadzony z siodła”): „… powstaniec 1863 roku po powrocie z zesłania i utracie majątku, spada coraz niżej w hierarchii społecznej, aż do przyjęcia roli służącego i posłańca. Upadkowi społecznemu bohatera towarzyszy degrengolada moralna”.
Zawiłowski (H. Sienkiewicz „Rodzina Połanieckich”): „… zawód miłosny jest przyczyną próby samobójczej i utraty talentu”.
Ząbek (M. Nowakowski „Tapeta”): „Zamieszkał ostatecznie ze swą kochanką i jej mężem pod jednym dachem”.
Ziembiewicz (Z. Nałkowska „Granica”): „Zakochany w Elżbiecie Bieckiej (którą następnie poślubia) podejmuje romans z wiejską dziewczyną, Justyną. Okaleczony przez Justynę, popełnia samobójstwo”.
Zosia (M. Kownacka „Plastusiowy pamiętnik”). „… nie umiała obchodzić się z przyborami szkolnymi, czym budziła strach u Plastusia”.
No tak, jak nie możemy już liczyć nawet na Zosię, to co to za „dobra zmiana”?