Dorota kupiła mi w Lidlu obiecaną lampę, która daje 16 odcieni światła w zależności od 16. nastrojów (wszystko na pilota). A skąd ja jej wezmę 16 nastrojów? Jak mam tylko dwa: stabilny oraz wkurw (najczęściej za jej przyczyną)? No i cała inwestycja poszła się hulać. W każdym razie uprzedziłem, że jak lampa będzie wydzielać światło w tym kolorze (i to pulsujące), to wchodzi na własną odpowiedzialność.:
W Przewodniku Katolickim tekst o filmach na temat obozów zagłady. O hitlerowskich jest sporo. O radzieckich jakoś mało… No, ale też pamiętamy słynną scenę z „Losu człowieka”: „Posle pierwowo nie zakusywaju, gospodin komendant…”
Daję wstawkę w Internetu, bo ciągle nie mogę tego kupić w żadnym kiosku. W kraju katolickim?! Ale już Jarosław z Tadeuszem zrobią z tym porządek!:
Sień Muzeum Narodowego w Wawie. Król Dawid gra na cytrze. Nieuchronne skojarzenie.
“Now I’ve heard there was a secret chord
That David played, and it pleased the Lord
But you don’t really care for music, do you?
It goes like this
The fourth, the fifth
The minor fall, the major lift
The baffled king composing Hallelujah”.
Cohen, oczywiście.:
W postach wystąpiła kwestia „chytrej baby z Radomia”. Otóż radomianki myślą o sobie całkiem inaczej. Na głównym miejskim deptaku (ul. Żeromskiego) ma być wymieniona nawierzchnia – z pofałdowanej na płaską. Przyczyna? Paniom bardzo niewygodnie spaceruje się tam w szpilkach. A radomianki poruszają się głównie w szpilkach. I tak tym uroczym przedłużeniem ul. Żeromskiego – :
chadzają na równie uroczy rynek.:
Po drodze miną stylową kawiarnię.:
Nazewnictwo w rozkwicie. Śródmieście Radomia.:
I nostalgie PRL-owskie. Ileś razy stawałem przed podobnym biurkiem. Pokornie, jako petent oczywiście. Zasiąść za takim nie zdążyłem. PRL się skończył.:
Dwie panie Krystyny pogadały sobie o menopauzie, z czego naród ma chwilę wesołości. Krystyna P.: „Rozmawiajmy o Polsce, a nie o jakiejś emerytowanej aktorce. Ona mnie w ogóle nie obchodzi. Nie obchodzi mnie również to, co ona opowiada. Są bardzo ważne ustawy PIS w Sejmie, rozmawiajmy o tym, rozmawiajmy o Polsce”.
Przypomniałem Dorocie o pewnym polityku prawicowym, o którym jego żona mawiała: „- U niego Polska była na śniadanie i na kolację”. Dorota prostuje, że pewnie nie chodziło o Polskę, lecz o kiełbasę „polską” (tak jak np. „podwawelska”). Facet wstawał i od razu wołał: „Daj mi polską!” I stąd całe nieporozumienie.
Zasłyszane w radiu: „Ochotnicze Hufce Pracy zapraszają do Biura Karier…”











