Marek Grechuta „Magia obłoków”. Wspomnienie z wczesnej młodości. Wiele kawałków świetnie się trzyma. „Świat w obłokach”, „Godzina miłowania”, „Walc na trawie” (choć tylko instrumentalny), „Ptak śpiewa o poranku”, „Gdziekolwiek”. Jak by czas na moment przystanął…:
Archiwum miesiąca: wrzesień 2015
Love me gender
Dzisiaj dyskusja o historii w polskim filmie w Bibliotece w Jarocinie. Miałem sobie nawet z tej okazji postawić na głowie różowego irokeza (taki emblemat miasta wita przyjezdnych), ale to tyle zachodu…:
W pobliskim Żerkowie (stolica tzw. Szwajcarii Żerkowskiej) zachęcają do kupna surowca, o którym dotąd nie wiedziałem, że jest możliwy.:
W Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK) wystawa „Gender w sztuce”. Wielokrotnie oprotestowana. Niektóre dzieła rzeczywiście są wstrząsające.:
Okazuje się, że w gender zaplątani są nasi najwięksi: Penderecki, Wałęsa…:
Jeżeli siebie samego miałbym przedstawić w konwencji gender, to widziałbym się tak.:
A to mój nocny koszmar – człowieka, który żyje z pisania – klatka z liter. Nie ma z niej ucieczki.:
I jeszcze to zdjęcie poznańskiej fabryki Volkswagena (też wielokrotnie oprotestowane – tym razem przez niemiecką firmę).:
A gdyby ktoś – zmożony ogromem przeżyć artystycznych – chciał się napić, może kupić puszkę napoju eksponowanego w automacie na korytarzu Muzeum.:
Do Birczy wpadliśmy na chwilę.:
Wysiadam z samochodu, a mężczyzna z sąsiedniego auta krzyczy na cały ryneczek: „- Słuchaj, dostałeś mój list?” Odruchowo odpowiadam, że nie. On spojrzał na mnie uważniej i mówi z wyraźną przyganą w głosie: „- A czy ty mnie w ogóle poznajesz?”
Podchodzimy do pobliskiego kościółka. I wtedy z wewnątrz dobiega zwierzęcy ryk kobiecy. Słyszy się takie w kinie, na horrorach. Dorota jest przerażona – absolutnie nie wejdzie do środka. Wchodzę sam. W kruchcie przed krzyżem klęczy starsza kobieta. Wyciąga ręce do krzyża i krzyczy, ryczy, spazmuje.
Na ryneczku pewien pan w gumofilcach mówi mi „-Dzień dobry”. Potem Dorocie, a potem każdemu, kto przechodzi. Bardziej zaufanych informuje: „- Wie pan, na bazarku rzucili onuce”.
Wyjechaliśmy pospiesznie.
Z różnych stron dochodzą głosy, ile to osób już przebiera nogami, bo po wyborach będzie do rozdania mnóstwo posad. Nie tylko w sejmie, ale przede wszystkim na różnych stanowiskach pośrednich. Do mnie najczęściej docierają głosy kogo (i na kogo) podmieni się w mediach. Kuba Wojewódzki w Polityce:
„Szefowa Radia Dla Ciebie Ewa Wanat została dyscyplinarnie zwolniona z funkcji za swój ironiczny komentarz na temat domniemanego rozgarnięcia dzieci państwa Karoliny i Tomasza Elbanowskich. Okazało się jednak, że ci mają status świętej rodziny, i ruszyła inkwizycja. Nie od dziś wiadomo, że gdyby święta rodzina mieszkała w Polsce, to komornik zabrałby im stajenkę”.
Misa flamenco
Urodziny młodego warszawiaka
https://www.youtube.com/watch?v=JrDdgb91Sq8
Scenariusz: Jerzy Stefan Stawiński.
Piotr Łysak, Andrzej Łapicki
Skarżanka, Chamiec, Kownacka
Bohater rocznik 1921. Cztery dni urodzin. 24.09.
Chłopak z zamożnej inteligencji.
Wojsko, potem Sorbona.
Tymczasem wojna. Wrzesień. Papuga uciekła z zoo. Biega z papugą na ramieniu.
Koniec września ’39 – wymienia książki w bibliotece.
Pracuje w urzędzie skarbowym. Zbiera zeznania, weryfikuje donosy. Zasądza podatki. Bierze łapówki: „Nic co ludzkie nie jest mi obce”. Raz częstują bimbrem, raz koniakiem. „Szczery człowiek zawsze się napije”.
Picie: „Techniki jeszcze brak, ale chęć widoczna”.
Próbuje jakoś żyć. Forsę z łapówek przekazuje na zakup broni.
Urodziny młodego warszawiaka, reż. Ewa i Czesław Petelscy 1980 ![]()
Rezerwa
Już w domu. Biblioteka Raczyńskich. Dyskusja na temat historii w filmie. Drugim panelistą był operator Andrzej Wolf (smukłe nogi należą do pani Dyrektor Biblioteki).:
I, oczywiście, zaliczyłem wpadkę. Bo jeden ze słuchaczy zarzucił mi, że aprobatywnie wypowiedziałem się w recenzji prasowej o „Hiszpance”, a potem w telewizji ten film zjeżdżałem i zjeżdżałem. I na dowód mojej nierzetelności i chwiejności kładzie mi na stoliku ksero recenzji. Moje wyjaśnienia, że oglądałem dzieło kilka razy i za każdym razem podobało mi się mniej, brzmią zupełnie nieprzekonująco. Raz film dostał 8 punktów i tak powinno pozostać.
Telewizja publiczna pyta o Polaka-kinomana. Coraz trudniej takiego spotkać. Jak się polikwidowało 1500 kin w małych miasteczkach…
Natomiast Polsat pyta o szanse filmu Skolimowskiego „11 minut” w rozdaniu oscarowym. Cóż, to że my go z dumą wystawiamy do konkursu, jurorów jeszcze do niczego nie zobowiązuje…
Wyjazd na południe jest już bladym wspomnieniem. Konsumujemy je po kawałku. Więc – Kraków.:
Tylko tu można jeszcze spotkać tylu ludzi, szczęśliwych, odpornych na naciski cywilizacji.:
W pracowni Kantora na Siennej byliśmy jedynymi gośćmi. Zza tego biurka odwieźli go do szpitala, gdzie zmarł.:
Pani, która nas wpuściła nieco zdziwiła się, że ktoś chce gapić się na stare graty, gdy tuż obok, na Małym Rynku, zespół seniorów z domu spokojnej starości spod Krakowa brawurowo wykonuje „Rezerwę”.:
Poza tym w Krakowie „Umarła klasa” co kawałek wychodzi na ulice.:
Na ulicach też nieustanne gierki językowe. Hotel tuż obok Kościoła Mariackiego.:
I pub na Floriańskiej.:
Oraz zaproszenie na wycieczkę, jak by to nie brzmiało.:
Warszawy tu nie lubią, ale pamiętają, że powstanie jeszcze trwa.:
I tylko do muzeum horroru („Lost Souls Alley”) nie udało nam się dostać. Zapisy, kolejka itd. Niedługo wybory. Do horroru będzie wstęp bezpłatny i dla wszystkich.:
Prasa regionalna. Tym razem tygodnik Życie Podkarpackie.
Zdjęcia noworodków. Jeden z nich: Alan Natan Chuchra.
Zdjęcia dzieci z pierwszych klas. M.in.:
Gracjan Pich,
Laila Bajda,
Milena Kiełbasa,
Amelia Fok,
Carmen Graca,
Antonio Popowicz,
Nikola Dzimira,
oraz: Norwid Pyś.
W numerze story o tym, iż jeden z mieszkańców kamienicy przy ul. Słowackiego w Przemyślu urządził sobie na wspólnym, przechodnim balkonie ubikację. I nie zamierza rezygnować z wypróżniania się w tym miejscu.
Dalej Przemyśl. Pan Józef Szurek odnalazł sens życia w kolekcjonowaniu otwieraczy do butelek z piwem. Ale za najcenniejszy okaz w kolekcji uważa brelok do kluczy podarowany mu przez kolekcjonera z Australii. Brelok to nic innego jak jądro kangura na łańcuszku. Od razu człowiek wyobraża sobie, jak to biedne zwierzę po tych australijskich pustkowiach błąka się nostalgicznie z jednym jądrem… Bo drugie ma pan Józef w Przemyślu. A te jądra dzielą tysiące kilometrów…
W Przemyślu, jak w całej Polsce, zbieracze rzucili się do wyschniętych koryt rzek, w nadziei odnalezienia pamiątek przeszłości. W Warszawie, przykładowo, znaleziono szwedzkie armaty. Życie Podkarpackie: „W Przemyślu, oprócz śmieci, niczego ciekawego nie odnaleziono”.
Oferta pracy na stanowisku: „Asystent rodziny”.
Zaraz wracam
Wczoraj Kraków.:
Na każdym kroku.:
Zachodnich turystów do starej Nowej Huty przywożą pojazdami z epoki.:
Bo miłośnicy epoki zjawiają się własnym transportem.:
Tamtejsze Muzeum PRL-u ciągle w budowie (bo u nich PRL trwa i do Okrągłego Stołu daleko). Ekspozycja jest wyrywkowa i toporna. Weźmy tego Lenina.:
Tabliczki z epoki.:
Fotografowałem zdjęcia z lat 50. Wyszło nieostro, bo nie pozwalają z fleszem. Ale postać tego faceta zza węgła wydała mi się ikoną epoki.:
Biblioteczka, która dokładnie wyglądała tak w moim domu rodzinnym 40 lat temu.:
PRL podobno skończył się ćwierć wieku temu. Wychodzę z muzeum i patrzę w lewo.:
Potem patrzę w prawo.:
I jeszcze przypominam sobie kartkę, którą w muzeum wpiął jakiś turysta: „To były piękne dni. Komuno wróć!”:
Skończył się Festiwal w Gdyni i dzwonią do mnie telewizje. A ja w Krynicy, obok pomnika Nikifora. Słusznie. Uważam się bowiem za Nikifora polskiej krytyki filmowej.:

































