Archiwum miesiąca: maj 2015

Bez wstydu

https://www.youtube.com/watch?v=FP3KskId3ro

 

Młody człowiek wraca na wakacje do domu rodzinnego, a tam siostra, z którą wiąże go dwuznaczne uczucie, zadurzona w miejscowym biznesmenie. O ciągotach nacjonalistycznych. W dodatku żonatym i dzieciatym.
Kiedy nie ma siostry, ten posuwa przygodną panienkę. Tłumaczy, że niechcący: „- Może za bardzo się pochyliłem”.
Brat łóżka bierze jej bieliznę – fetyszysta. Podgląda ją, gdy ta się przebiera. Jak się kąpie.
W końcu wskakuje jej do wanny.

Dochodzi do wyznania miłosnego. „- Kocham cię, nie chcę się już tego wstydzić.”
Dochodzi do regularnego zbliżenia.

Dziewczyna bieduje i za chwilę odetną jej prąd. Obleśny i napalony inkasent mógłby przymknąć oko na niezapłacone rachunki, ale przecież nic za darmo… Rachunki jednak koniec końców trzeba płacić, w czym biednej pomoże ustawiony biznesmen. Ale też nie za darmo, bo wystawi ją lokalnemu politykowi. Ona się skarży, że ta świnia ją obmacywała, a biznesmen na to: „- Wiesz, jakie miejsce obiecywał mi na liście wyborczej?” Ona się stawia: „- Słyszysz, co do ciebie mówię?! Łapał mnie za tyłek!!!” On uspokaja: „- Nie zje cię, nie przesadzaj”. I już wysyła ją taksówką z politykiem do hotelu.
A brat-kazirodca to palant, popapraniec. I kółko się zamyka.

Bez wstydu, reż. Filip Marczewski 2012 filmweb

Stało się!

Psy (1992):

– Panie poruczniku, co teraz będzie?
– Nic. Będzie tak samo. Albo lepiej…

Przyroda wydaje się zachwycona wynikiem wyborów. Choć przyroda wielkopolska raczej nie powinna…:

w1

Komentarze internautów jednobrzmiące i przewidywalne:
– Teraz trzeba oczyscic Polske ze smieci,z gangreny ktora zre ja od 1992r
– Dziękuję P. Bogu i moim Rodakom za mądry wybór !!! Bóg, Honor, Ojczyzna !!! Tak było i tak będzie, bo to jest Polska właśnie !!!
– Oby ten dzień rozpoczął przebudzenie Polaków i marsz po zmianę rządu. Z Bogiem zwyciężymy! Polska musi się odrodzić i strawić tamę bezbożnictwu i dewiacjom płynącym z Zachodu.
– Teraz trza przegonić reszte MASONERII z sejmu i senatu

Wczorajszy spacer po mieście. Ten sklep po wyborach może zapewne liczyć na wyższe obroty.:

w2

Usługi dla ludności dokładnie opisane, żeby nie było niedomówień.:

w3

W sklepie sieci Beate Uhse promocja gadżetów z okazji Dnia Matki.:

w4

Znalazłem nawet ofertę pracy dla siebie. Ale Dorota zaraz mnie uświadomiła, że ja umiem się znaleźć tylko po drugiej stronie baru. Dla klientów. A i to nie bardzo.:

w5

Zdjęcia z wczorajszej wystawy neonów.
Do tego uroczego baru wpadałem zjeść za czasów studenckich. Teoretycznie powinienem był się zatruć co najmniej kilka razy. Ale za PRL-u była inna kultura bakterii. Dziś w tym miejscu stoi hotel Sheraton.:

w6

W tym kinie obejrzałem setki filmów. Dziś jest tu Biedronka.:

w7

W tym akademiku mieszkałem dwa lata. O, w moim oknie pali się światło!:

w8

Tak pięknie iluminowany był cmentarz żołnierzy radzieckich na poznańskiej Cytadeli. W Nowej Polsce czerwoną gwiazdę szybko zdjęli.:

w9

Cud, że zachowała się w muzeum.:

w10

Ten cocktail-bar był i jest, bo w pobliżu kościół, a miejscowy zwyczaj nakazuje po niedzielnej mszy iść „na słodkie”.:

w11

Koniec odsłuchiwania: Kazimierz Brandys „Miesiące 1985-87”. Czyta (z ogromnym wyczuciem) Henryk Machalica. Dla niewidomych, nagranie z 1990 roku. „Materiał do przemyślenia” – jak by powiedział Stirlitz.
Poza wszystkim – pisał to siedemdziesięciolatek (miał pożyć jeszcze 15 lat), ale co za ruchliwość! Intelektualna i życiowa. Ciekawość świata, żywe reagowanie na bieżące sprawy. Ile kontaktów z ludźmi, jaka jasna głowa. Pozazdrościć.

w12

Slowing Down the World

Chris Botti “Slowing Down the World”. Rzeczywiście, tym razem “slowing”, bo trębacz bywał już znacznie bardziej urozmaicony. Tutaj pogrywa z dyskretnym akompaniamentem jak by chciał umilić słuchaczowi prowadzenie samochodu lub zmywanie naczyń. Pełny relaks, nawet więcej niż pełny.:

w13

Golasy

https://www.youtube.com/watch?v=Tfh1r_QN5a8

 

Pomysł na kwadrans, film znacznie dłuższy.
Biuro, jak za PRL-u.
Panie z nadwagą, ale o to chodzi.
Problem, bo komputer wprowadzają do biura.
Z psami do szczepienia też do biura. W Polsce ze wszystkim chodzi się do biura.
Jak było w sanatorium?
„- Zrób no wywieszkę >>Interesantów nie przyjmuje się<<”.
Sami siebie obsługują.
Problem, bo kawa się skończyła.
Streszczają ostatni odcinek serialu.
I tak bez końca.

Golasy, reż. Witold Świętnicki 2002 filmweb

Kto podpala Polskę?!

Jedziemy głosować. Nagle na niebo wypływa chmura dymu znad górczyńskich glinianek. Ja mówię: Smoke on the water. Dorota: Ktoś podpala Polskę!:

p1

Rano fotografuję te ukwiecone krzaczyska, jak co dzień. Bla, bla, bla… Ale zimą tego nie będzie.:

p2

I to „niebo na stawie”. Ale w lodzie to się obłoki nie odbiją.:

p3

I – żeby nie było zanadto pogodnie – napis na wiejskim płocie (gwara wielkopolska).:

p4

Długo przekładana wizyta w Muzeum Narodowym w Poznaniu na wystawie neonów. Wielka zmyła. Parę nadpsutych staroci (myślałem, że zrobią rekonstrukcje) i trochę zdjęć. Bez łaski – to samo jest w necie. Stanąłem obok tego, który ciągle budzi respekt.:

p5

I pstryknąłem ten, który budzi najmilsze skojarzenia.:

p6

O świcie Polsat News na żywo. Oczywiście Cannes. Pani redaktor z Warszawy przypomina, że Festiwal jest bardzo dochodowy. Mówię, że wiem, skąd się to bierze. W Carltonie w lobby kawa jest po 10 euro. Byłem. Rozbój w biały dzień!

Dziś Zesłanie Ducha Świętego. Portale prawicowe sugerują, że Duch Święty oświeci wyborców i wybiorą właściwie. A jak przyszły prezydent nie spełni obietnic (Komorowski obiecał na 60 mld, a Duda na 160 mld), to już z pretensjami do Ducha Świętego…

Jednemu z kandydatów śpiewają: „Ta ostatnia niedziela…”

W Irlandii wprowadzono małżeństwa jednopłciowe. Tomasz Terlikowski: „Od zmiany nazwy g… nie staje się marmoladą”. Bardzo słusznie! „Nie róbmy z szamba perfumerii!”
I rozwinięcie wywodu: „Ponad 60 procent Irlandczyków uznało, że jeśli nazwą okręg kwadratem, to tak właśnie będzie”. Pewnie miało być: okrąg. Jaki autor, taki styl.

Zmarł Krzysztof Kąkolewski. Naczytałem się go! Najlepszy był – według mnie – wówczas, kiedy brał ludzi na łebka, a oni w pół godziny opowiadali mu całe życie. Sam próbowałem tego numeru wielokrotnie. Albo jak szedł tropem ogłoszeń prasowych. Pisał, że raz w  życiu się dorobił – jak w masowym nakładzie wyszedł kryminał „Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię”. A potem film Majewskiego. Kilka dni temu zadałem go studentom publicystyki filmowej do analizy…