Proces Eichmanna w Jerozolimie. Jak go pokazać w telewizji, by widzowie woleli oglądać salę sądową a nie lądowanie kosmonautów czy kryzys kubański. Zajmuje się tym amerykański reżyser, do niedawna na czarnej liście senatora MacCarthy’ego. Anthony LaPaglia. To bardzo trudne, bo Reichmann to nudny urzędnik, postać papierowa, skrajnie nieefektowny. Żaden z niego demon zła. No i nie poczuwa się do winy. Banalność zła.