Najpierw odśnieżanie samochodu.:
Potem podziwianie zimowej krasy w środku wiosny.:
W Poroninie wstąpiliśmy do rzekomego domu Lenina, ale z oburzeniem poinformowano nas, że żaden Lenin tu nie bywał (tylko w Białym Dunajcu). A tu tylko Kasprowicz z Tetmajerem.:
A tak w ogóle to górale szykują się na ekstremalną drogę krzyżową.:
W Nowym Targu niewątpliwie najciekawszym obiektem jest Izba Zimnej Wojny…, czyli rodzaj schronu pod Urzędem Miejskim.:
Ach, i ten Lenin z Poronina, tylko w miniaturze. Oryginalny w odstawce w Kozłówce pod Lublinem (robiliśmy sobie zdjęcia). Pan, który nas oprowadzał (dziękujemy!), zwracał uwagę, że to jedyny Lenin, który nie kroczy ani przemawia. Stoi spokojnie, z ręką w kieszeni i czeka, co będzie.:
Oczywiście pojechaliśmy się pokłonić Gaździnie Podhala w Ludźmierzu. Z lokalnej prasy dowiedzieliśmy się, że wioska przoduje w krwawych mordach (najczęściej po pijaku i siekierą). Ostatnie – dwa tygodnie temu.:
W Muzeum Hasiora znaleźliśmy nawet na to specjalną ilustrację.:














Nowotarżanie przyszli z pomocą poroninianom i ukuli powiedzenie – Lenin u nas siedział.
Te durne Austriaki szybko go wypuściły, bo – myśleli – co nam szkodzi, jak taki wariat wywoła jakąś ruchawkę we wrogiej ostatecznie Rosji? Nam to może tylko pomóc. Tak, ale wszystko do czasu.