Jerzy Illg, Rozmowy

Jerzy Illg, Rozmowy:

jerzy_illg

Cytaty, cd.:

Josif Brodski

W miarę możliwości staram się w ogóle nie zwracać uwagi na historię, a przynajmniej na polityczną doraźność. Historia bowiem z definicji rozgrywa się w czasie. Wszystko co dzieje się jest mniej lub bardziej przejściowe. Zawsze zdaję sobie sprawę, że to co się dzieje, czy jest to najgorsze, czy najlepsze, wszystko to dzieje się jedynie dzisiaj, jutro tego nie będzie, wczoraj tego nie było. I w żadnym wypadku nie traktuję samego siebie jako głównego bohatera jakiegokolwiek dramatu, nawet jeżeli jest to prawdziwy dramat. Myślę, że być może z natury cechuje mnie skłonność do odsuwania się od tego, co się dzieje, zwłaszcza jeżeli ma to charakter cokolwiek dramatyczny. Mało tego, wszystko co się dzieje z człowiekiem, z reguły, działo się już z kimś innym, działo się z innymi ludźmi i mam świadomość, że w ogóle to, co się dzieje ze mną, jest jedynie powtórzeniem, by tak rzec, historii i z tego powodu nie jest już interesujące.

Nie jestem pisarzem mówiącym, jestem pisarzem piszącym.

Mój stosunek do Rosji w żadnym wypadku nie jest ambiwalentny. To kraj, w którym się urodziłem, kraj, który dał mi język, w jakim mówię i piszę. To dość straszny kraj, ale właśnie przez to interesujący, właśnie ze względu na swą straszność, ze względu na to, że Rosja jest po prostu przykładem, do czego zdolny jest człowiek w stosunku do drugiego człowieka. W tym przynajmniej stuleciu ujawniła ona zupełnie fenomenalny stopień negatywnego potencjału tkwiącego w człowieku i w tym sensie, nie wiem czy możemy nieco się oddalić i spojrzeć z dystansu, jest to dość interesujące. Rosja to była po prostu lekcja tego, do czego zdolny jest człowiek.

Zniszczono tam ogromną ilość istnień, miliony zostały unicestwione, ale do tego, żeby unicestwić miliony, potrzeba milionów, które będą unicestwiać, prawda? Zatem w ostatecznym rozrachunku Rosja w pewnym sensie składa się z ofiar i oprawców. Role zostały tam mniej więcej tak rozdzielone i oprawców było dość sporo. Myślę, że sedno tkwi nie w społecznym, nie w politycznym złu, nie w systemie, ale w tym, do czego zdolny jest człowiek. I Rosja pokazała, że człowiek zdolny jest do czynienia zła o niewiarygodnej intensywności, zła niewiarygodnych rozmiarów.

Człowiek wolny różni się od człowieka zniewolonego właśnie tym, że w przypadku katastrofy, niepowodzenia, klęski nigdy nie obwinia okoliczności kogoś innego władzy, on obwinia samego siebie. Człowiek zniewolony zawsze uważa, że ktoś jest winien temu, co się stało. Na tym polega różnica między człowiekiem wolnym i zniewolonym.

Bóg jest istotą samowolną w tym znaczeniu, że z Nim nie można wstępować w jakiekolwiek praktyczne czy też handlowe stosunki. Na przykład, że zrobię to i za to dostanę tamto. Wykonam pewną ilość dobrych uczynków i za to osiągnę Królestwo Niebieskie. To jest to, co mi w chrześcijaństwie w najwyższym stopniu nie odpowiada, a przynajmniej wydaje mi się dosyć wątpliwe.

Ludzki mózg i tak może zatrzymać jedynie jakąś określoną ilość rzeczy, a przynajmniej mój mózg nie jest w stanie zatrzymać wszystkiego, co doń kiedyś trafiło. Komórki obumierają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *