Janusz Rudnicki. Śmierć czeskiego psa

Janusz Rudnicki. Śmierć czeskiego psa:

smierc_czeskiego_psa_b_iext189325560

Wielka przyjemność. Uwielbiam to sprowadzanie wszystkich tych, co „ponad poziomy” do korzenia.

Cytaty:

… w jednej sekundzie gasnę. Wysiada mi kineskop.

Wziąć i zamknąć człowieka? Za nic. Jaki znowu list gończy? Ja i szmugiel papierosów? Przecież ja nawet nie palę.

Kobiety. Jeden pokazał mi list od żony: Kochanie, na początku mego listu wiadomości dobre, a potem złe, bo ich więcej. To znaczy, co do dobrych, to ich w ogóle nie ma.

Przyjdę kiedyś na jej strip. Jak wyjdę, usiądę przy ostatnim stoliku i krzyknę do niej przez całą salę. Tańcz, kurwo, bo rura rdzewieje.

Samotność to obecność ciała w (danym) pomieszczeniu, przeczytałem gdzieś.

… i tkwię tu dalej jak mucha na lepie z podlady w czasach PRL-u, bo wtedy lepy z klejem sprzedawano tylko z podlady, a normalnie to suche bez kleju.

Ojciec Geniusia powiesił się na chustawce bez siedzenia, bo rozkręcili, a potem na podwórku mówiło się, że tu się ojciec Geniusia huśtał.

Kto powiedział, że historia się powtarza? Ona się jąka.

Coś muszę robić. Ja człowiek, który ADHD ma jak śpi, a co dopiero jak się budzi.

/O J. CH. Andersenie. Część drogi po raz pierwszy pociągiem. Doznanie szybkości, jakby jedno miasto leżało zaraz obok drugiego.

Bryła świata, chwiać mu się zaczyna w posadach, nowa partnerka staje się byłą, on przebłąkuje o samobójstwie, odwiedza psychiatrę, ma zaległości w płaceniu czynszu.

Przy dworcu w Pradze mały park, przystań, w której cymują żule wszelkiej maści. Jedni o wyglądzie złamanych strzykawek, inni jak butelki jednorazowego o użytku. Dziwki o wyglądzie kurew z zawodu prostytutki.

… co czyni go, no umówmy się, człowiekiem spod znaku Bóg, Honor, Mielizna.

Łażę po grzbietach jego książek, których on przeczytał chyba więcej niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, wte i wefte, w tramwaju, jak nie miał co czytać.

… życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym.

… zapowiedź przez megafon. Pociąg Eurocity z Krakowa do Hamburga wjeżdża na tor 5 przy peronie 3. Pijak na ławce budzi się i krzyczy, powtórz kurwo. Przez megafon: Powtarzam, pociąg Eurocity z Krakowa do Hamburga…

Józef Roth, który zrujnował się finansowo przez koszty leczenia psychicznie chorych żony, też miał swojego anioła. Skrzydła roztaczał nad nim Arnold Zweig. Dzięki niemu na absint i koniak jakoś starczało do samego tragicznego końca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *