Hanna Krall Szczegóły znaczące:
Cytaty, cz. 2
Były Żydy, poszły Żydy. Mówi właściwa pani z domu Kos. Czy może być głębsza i trafniejsza refleksja?
Chodziłam sobie to tu, to tam. Zaczęłam od Komitetu Partyjnego – Polska Zjednoczona jeszcze istniała. Sekretarz stał przy oknie, tyłem do drzwi. Patrzył na ulicę. Mówiono mi, że potrafi godzinami tak stać. Miał spory gabinet, do którego nikt nie pukał. Telefony na biurku milczały. Na regale stały dzieła Lenina – 49 tomów, których nikt nigdy nie przeczytał.
Teatrowi nadano imię Kazimierza Dejmka. Było uroczyście, tablicę zasłaniała biało-czerwona flaga. Zaczepiła się o coś i nie chciała opaść. Przyszedł człowiek w waciaku, berecie i z drabiną. Wszedł na drabinę i odczepił flagę. Pan dyrektor lepiej by wyreżyserował, mówili goście. Nie mieli racji.
Tadeusz Wojdat, proboszcz największego ursynowskiego kościoła, przywołał go w kazaniu, bo spytał panią… – tu padło moje nazwisko – czy wierzy w Boga. Odpowiedziała, że to Bóg w nią uwierzył, co jest być może jeszcze ważniejsze.
Opowiedziałam o kinie w Rio de Janeiro na peryfeliach miasta. Kolejka do kas stała przez miesiąc, dzień w dzień. Grali Krótki film o miłości.
Wszystkich, którzy przeżyli, nosiło po wojnie pauza. To tu, to tam. Jakby ktoś jeszcze na nich czekał, jakby jeszcze było coś do zrobienia.
Robi się w codziennym życiu to i owo, nie mając przekonania, że to jest ważne. Przeżywa się życie na niby – w celach, które są pozorne. Od czasu do czasu życie staje się na serio – kiedy wiemy, że coś ważnego zależy od nas samych.
