Ewa Pluta, Rubież. Reportaż wędrowny:
Cytaty:
Tę polsko-radziecką podzielono na sześć podkomisji. Każda objęła jeden odcinek o długości od stu czterdziestu pięciu do dwustu czterdziestu kilometrów. Łącznie miały wyznaczyć tysiąc trzydzieści cztery kilometry granicy. Granicy, która – jak wynika ze sprawozdania z prac komisji delimitacyjnej – lubi czasowniki ruchu: prowadzi, podąża, kieruje się, idzie, biegnie,wreszcie dobiega. Granica też przecina, czasem nawet domy, ale o tym komisja raportowała oszczędnie.
Mapa opowiada o świecie językiem umownych znaków graficznych, ale nie tylko, czasem może też zmieniać świat.
Strona radziecka obawiała się wprowadzania większych zmian bez uzgodnienia z władzami w Moskwie. Czasem wypracowywano kompromis, a czasem granica w sztuczny sposób przecinała wsie, pola, pastwiska, drogi, linie kolejowe, pojedyncze gospodarstwa. Nawet domy.
Gdyby chcieć wyruszyć przed siebie – bez mapy, planu i celu – szybko się okaże, że to prawie niemożliwe. Na drodze staną granice. Nie tylko te państwowe. Także: płoty, żywopłoty, tujopłoty, mury i murki, parkany, palisady, siatki, zapory. Codzienne granice, tak mocno wtopione w krajobraz, że niewidzialne.
Własność domaga się granic.
W puszczańskie ostępy często uciekano przed pańszczyzną i biedą. Ziemię uprawną osadnicy wyrywali puszczy ogniem i siekierą, bagna osuszali, nad rzekami przerzucali mosty. Świat się kurczył.
Cesarstwo chińskie w „ubezpieczeniu przestrzenią” poszło dalej. W XIX wieku zarządzono utworzenie sztucznej pustaci granicznej od strony Korei. Wszystkich mieszkańców wysiedlono. Powstała doskonała pustka. Granica.
Decyzje o przebiegu granic zapadają na konferencjach pokojowych, w gabinetach z owalnymi stołami i ciężkimi kotarami, w dymie cygar, nad szklaneczką czegoś mocniejszego. Tam trwają rokowania nad nowym porządkiem świata, choć często to tylko fasada – karty rozdają zwycięzcy, reszta musi się dopasować.
Granica cięła jak nożem: drogi, linie kolejowe, nawet pojedyncze gospodarstwa. Dom zostawał w Polsce, a stodoła „odchodziła” do Związku Radzieckiego.
Ta granica po prostu się opłaca. To, co Polska traci na Wschodzie, jest niczym wobec tego, co zyskuje na Zachodzie. Wschodnie terytoria są zapóźnione gospodarczo. Ubogi krewny. Wreszcie można się go pozbyć.
… starano się także magicznie zabezpieczać przed niepożądaną interwencją Tamtego Świata. Inskrypcje wyryte na głównej belce powały, murach, ogrodzeniach, znakach granicznych. Kapliczki i krzyże stawiane na rozstajnych drogach i miedzach. Ofiara budowlana składana podczas zakładzin domostwa: rogi, końskie głowy, wizerunki zwierząt. Magiczna ochrona granic domu, zwłaszcza najbardziej newralgicznych punktów: progu, drzwi, okien, dachu, strychu, pieca, komina.
Gdy jesteś stąd, ludziom się wydaje, że dobrze cię znają. Wyrabiają sobie opinię, a opinia to forma władzy.
– Las pokazuje mi, czym aktualnie powinnam się zająć w swojej głowie. Czasem trawię książkę, film. Stary las czyści mi głowę.
Po co jechać tam, skoro tam jest tak samo jak tu, tylko że tam.
Gdy rozmawiają ze sobą, zwykle stają w większej odległości. To nie przez pandemię. – My mamy tu po prostu więcej miejsca. Możemy sobie pozwolić na większą przestrzeń osobistą.
– Czyj to dom? – Księdza. – A ten budynek? – Księdza. – A ten tutaj? – Księdza. Mija nas samochód. Chcę zapytać, czy to wóz księdza, ale /rozmówca/ jest szybszy. – Kościół też jest księdza.
