Antoni Słonimski, Kroniki tygodniowe 1936-1939

Antoni Słonimski, Kroniki tygodniowe 1936-1939:

Po kawałku.
Cytaty:

Nasz biedny brat Chaplin nie jest ani poważnym „pracownikiem na niwie”, nie jest „świadomym swej postawy bojownikiem”. Nie bierze „pełnej odpowiedzialności za swoje słowa”, ani nie „przeciwstawia się zdecydowane”. Nie umie maszerować w szeregu. Nie podlega prawom tłumu, nie żyje masowo dostarczanymi uczuciami. Jest włóczęgą i marzycielem. Jest dobrym i łagodnym człowiekiem.

Opowiadał m.in. zabawnie o grafomaństwie, które szerzy się w Sowietach. Piszą starcy i dzieci, spece i robotnicy. Do „Gosizdatielstwa” przyszedł od jakiegoś robotnika list mniej więcej tej treści: „W naszym mieście wybudowano trzy nowe fabryki. Opisałem je wierszem, jak w książce o Dnieprostroju, i wypadło mi sześćdziesiąt stron, ale książka powinna mieć sto dwadzieścia, więc uprzejmie zapytuję, czy nie można by wybudować w naszym mieście jeszcze trzech wszystko jedno jakich fabryk”. Tak wyglądają dzisiejsze czasy w Sowietach.

Biedny urzędnik czyta o powodzi w Ameryce i martwi się. Puścić czy nie puścić? Jeszcze to zachęci nasze rzeki i też wyleją, „no, a jak one wyleją, to i mnie wyleją”. Czy puścić wiadomość o tym, że nad Nowym Jorkiem przeleciał meteor? Meteor. „Taka świnia przeleciał i koniec, a ja mogę mieć kłopoty”.

Czy p. Piasecki nie pomyślał nigdy o tym, że literaturę i kulturę wzbogaca właśnie różnorodność psychiczna? Szopen nie miał w sobie ani kropli krwi polskiej, bo matka była frankistka, a ojciec Francuz – a przecież rozsławiał po wsze czasy polskość w muzyce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *