Ewa Pluta, Rubież. Reportaż wędrowny:

Cytaty:
Często je spotykałam, gdy szłam wzdłuż granicy. Starsze kobiety zastygłe w czekaniu. Wysiadywały na ławkach i na gankach, przed domami i w oknach. Niektóre spacerowały poboczem z jednego końca wsi na drugi, jakby sprawdzały, czy wszystko jest po staremu – domy nadal stoją puste, trawa zarasta podwórka, a bluszcz oplata tabliczkę z nazwą miejscowości tak gęsto, że spod liści nie widać liter. Zapraszały: na ławkę, ganek, do kuchni. Czasem na herbatę, a czasem na dłużej. Na krótko wychodziły z czekania.
… dostałam ćwiczenie do wykonania. Miałam sobie wyobrazić mieszkańców zadupia o nazwie Warszawa. Stolicy mało istotnego na własne życzenie państwa, niedostrzegalnego w tym momencie na arenie międzynarodowej, ale z tendencją rozwojową. Którego uniwersytety zajmują ostatnie miejsce w światowych rankingach.
… w jednej wsi mogli się pomieścić wyznawcy trzech religii: katolicyzmu, prawosławia i islamu. Jedni nie przekonywali drugich, że ich Bóg jest bardziej słuszny i lepszy. Panowały zgoda i szacunek. O tej wsi mówiło się, że jest „triniedzielnaja”: w piątek zaczynali świętować Tatarzy, w sobotę żydzi, w niedzielę katolicy i prawosławni.
Czytaj dalej Ewa Pluta, Rubież. Reportaż wędrowny →