Paweł Sołtys, Nieradość:
Wspomnienia z dzieciństwa. Wolałbym mniej kaligrafii, więcej epizodów.
Cytaty:
Gdzie indziej trzeba szukać melin z frazą, tu już pusto, interes kaput, w Berdyczowie ni jednego, który by znał Torę.
– A wy, Krzemyki, co tak stoicie w czwartek w południe pod sklepem? Nie ma dla was roboty? Starszy, czyli Andrzej, mrużył oczy, jakby dopiero zauważał pytającego, i zachrypniętym głosem odpowiadał: – My, panie pułkowniku, stoimy w czwartek w południe pod sklepem, bo nam tu dobrze. Zawsze zwracali się do sierżanta Antolowskiego jakimiś kosmicznymi szarżami. Jakby to oni decydowali, kto ma jaki stopień.
… ci dwaj stoją, jak chciałby raz w życiu stanąć John Wayne, gdyby miał tam, na prerii, jakiś porządny gees.
– Człowieku, przecież ty za socjalizm przy sanacji w więzieniu siedziałeś. Co się z tobą porobiło? – Ja, towarzyszu komandorze, za socjalizm siedziałem przy cesarzu, przy Mościckim i przy socjalizmie za socjalizm też siedziałem. Bo się okazało – nie za ten socjalizm siedziałem wcześniej, socjalizmy nam się z towarzyszami z UB pomieszały, i nie w tej partyzantce byłem, taki figiel. A skoro ja tak siedziałem i siedziałem, to teraz sobie postoję.





