Archiwum miesiąca: październik 2021

„Antropocen. Epoka człowieka” – 22 października 2021

„Antropocen. Epoka człowieka”, realizacja: Jennifer Baichwal / Edward Burtynsky i in.

Szanowni Państwo,

w trakcie naszych filmowych spotkań przemieszczamy się dość intensywnie między kinematografiami, między krajami, językami i kulturami, żeby uprzytamniać sobie nieustannie, jak bardzo świat jest rozmaity, wycieniowany rozmieniany na różne punkty widzenia. Co wydaje się oczywistą powinnością człowieka rozumnego, zainteresowanego światem, człowieka, który próbuje wyjść poza ograniczenia, jakie wyznacza mu jego miejsce zamieszkania i pracy oraz czas, w jaki został wrzucony. Dziś jednak zmieniamy i poszerzamy optykę, dziś spróbujemy podejścia całościowego, holistycznego, planetarnego. Wszystko za sprawą filmu o charakterze dokumentalnym pod tytułem „Antropocen. Epoka człowieka” nakręconym przez zespół realizatorów pod kierunkiem pani Jennifer Baichwal, za pieniądze kanadyjskie, na świecie pokazywanym w różnych miejscach od roku 2018, choć u nas nie pokazywanym niemal wcale.

To osobliwe połączenie swego rodzaju protokółu zdawczo-odbiorczego, czy raczej protokółu zniszczenia, z krzykiem rozpaczy. Więc na przemian słyszymy statystykę i wezwanie do opamiętania. A to zachodnia kultura za Ewangelią Świętego Mateusza od wieków nazywa „głosem wołającego na puszczy”, z tym, że niektórzy translatorzy tłumaczą tę frazę jako „głos wołającego na pustyni” i ta wersja bardziej pasuje do filmu o bezlitośnie dewastowanej planecie. Ten głos brzmi tu zresztą dość przyjemnie, bowiem komentarz czyta amerykańska aktorka młodszego pokolenia Alicia Vikander – znamy jej słodka busie i z filmu „Dziewczyna z portretu” i z superprodukcji „Lara Croft”.

Czytaj dalej „Antropocen. Epoka człowieka” – 22 października 2021

Wieczorne werble

Stanąłem na brzegu i przypomniało mi się.
„W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.

I płytkich wód szept w jakimś mroku ciemnym,
I dno, na którym są trawy cierniste,
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
Cyranek świsty w górze porywiste.”

Czesław Miłosz „W mojej ojczyźnie”:

Wieczór był wyjątkowo ciepły, +20. Pomyślałem, że przespaceruję się po rynku w podpoznańskiej Mosinie. Tymczasem trafiłem na patriotyczną uroczystość. I tak trzeba spędzać wieczory, a nie tylko jazz i kino, kino i jazz…:

Z trasy. Szczecin. Jako taki.:

Czytaj dalej Wieczorne werble