Archiwum miesiąca: wrzesień 2021
Marina, marina, marina…
Po Chorwacji tam i z powrotem. Odległości duże (dzisiaj co najmniej 1000 km), autostrady kręte. Wysoko w górach dmucha, samochód przestawia po szosie. Ale – co robić? Najpierw poranek na balkonie. Na horyzoncie te niepokojące góry.:
Pula, w niej rzymski amfiteatr.:
Kilkaset kilometrów dalej – Zadar, gdzie bawiliśmy dwa lata temu. Odszukaliśmy (z pewnym trudem, bo sporo tu budują) odludną plażę w wioseczce Privlaka, tu uliczkę Matije Gupca. Odwoziłem tu co rano Dorotę, aby się smażyła, wracałem po usmażoną wieczorem.:
Wieczorem kolacja w Zadarze. Dorota zaordynowała kalmary, ja makaron. Bo jestem normalny.:
Odsłuchane w samochodzie. Agata Ch. „Zło, które żyje pod słońcem”:
Po raz drugi, ale co to szkodzi?
Radio Poznań, środa 22 września 2021
Stara koka, dobra juha
Chorwacja. Zagrzeb. Tramwaj uliczny wyciągnął nas na Górne Miasto (całkiem jak na Gubałówce), tam obejrzeliśmy sobie całość + detale.:
Rijeka (nad Adriatykiem). Najpierw hotelik pod miastem, potem zostawiamy samochód w parkingu przy swojsko brzmiącej ulicy, w końcu kolacja w porcie. Dorota owoce morza, a ja pizzę (bo ja jestem normalny).:
Radio Poznań, wtorek 21 września 2021
„Byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie…”
Wieczorny spacer ulicami Budapesztu. Hotel Jagielloński przy ulicy Jagiellońskiej – takie polonicum… Wcześniej historyczne przejście na granicy ze Słowacją. Liczne pomniki, nie znam tych zasłużonych na cokołach. Na szczęście nie muszę.:
Czytaj dalej „Byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie…”








