Archiwum miesiąca: grudzień 2020

Na czczo

Po czym poznaję Święta? Po napadowych uczuciach paniki i pustki. Kiedy już się człowiek wywiąże ze wszystkich zamówionych rzeczy (a przed Świętami jest szalony pressing) i nagle nic nie zostaje do zrobienia, najpierw występuje panika: na pewno o czymś zapomniałem (choć wszystko starannie księguję i odhaczam). A kiedy się już człowiek upewni, że z niczym nie zalega, wdaje się poczucie pustki i czczości.

Więc najpierw trzeba odzyskać nadzieję. W tym celu pielgrzymka do Ciechocinka. Ten w biedzie i opuszczeniu. Dorota kupowała gorącą czekoladę zupełnie opustoszałym Domu Zdrojowym! A przecież gdyby te ściany mogły mówić…:

Po pielgrzymce do Ciechocinka wycieczka do Lichenia. Zresztą one takie podobne…:

Odsłuchane przed snem (czyta dla niewidomych Leszek Teleszyński).:

Joel Cairo , „Lewantyńczyk”, modelowe wyobrażenie homoseksualisty (jak na tamte czasy). Od razu też wskakuje piosenka Jona i Vangelisa „Friend of Mister Cairo”, hołd dla starego kina sensacyjnego.

Adam Bałdych Quartet „Sacrum Profanum”

Adam Bałdych Quartet „Sacrum Profanum”:

O liderze: „Nazywany „cudownym dzieckiem skrzypiec”, karierę rozpoczął w wieku 14 lat. Szybko został okrzyknięty innowatorem łączącym dokonania muzyki poważnej i współczesnego języka skrzypcowego z talentem improwizatorskim. W krótkim czasie stworzył własny styl, który stał się inspiracją dla nowej generacji improwizujących skrzypków”.

 

Ciemna noc w jasnościach

Wieczerzę mieliśmy skromną, dwuosobową. Ale nakrycie dla pana dzielnicowego – jak najbardziej.:

Potem w samochód (padało) i po lasach i polach. Zatrzymaliśmy wóz w „głębokim terenie”, żeby odbyć rutynowe wigilijne rozmowy rodzinne (połączone z tradycyjnym obrabianien tyłka osobom nieobecnym). Żeby tradycji stało się zadość.:

W smutnym Puszczykowie (miasto-ogród pod Poznaniem) tylko herbowe puszczyki jako tako pogodne. Może dlatego, że podłączone do prądu…: