Archiwum miesiąca: sierpień 2020
Po Podlasiu
Po męczącym powrocie (gehenna przejazdu przez Warszawę w ramach niedzielnych powrotów) tylko dwa ruchome obrazki. Zabłudów (poniżej Białegostoku). Łąka, na której doszło do objawień, o których czytałem niedawno w książce reporterskiej „Cudowna”.:
I po raz kolejny Garbarka. Tym razem w deszczu.:
Radio Poznań, poniedziałek 24 sierpnia 2020
Te oczy zielone
O poranku pielgrzymka pod mural ku czci najsłynieszego mieszkańca Podlasia.:
W Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego – kolega Broniewski, którego hołdowaliśmy nie tak dawno w Płocku.:
W galerii portretów fotografie pisarzy Krzysztofa Gierałtowskiego. Wojciech Młynarski, z którym rozmowy czytalismy całkiem niedawno.:
Królowy Most (plener filmów o Panu Bogu za piecem itd.). Antologia plenerów podlaskich.:
Kruszyniany. Raz jeszcze meczet i cmentarz tatarski. Przed meczetem sporo ludzi. Pomyślałem: pewnie msza. Ten meczet jako praca malarki-amatorki z Supraśla przewisiał się u mnie na ścianie ze dwa lata.:
Przez Supraśl nie sposób nie przejechać, więc raz jeszcze lody. I żubry w postaci malowideł naskalnych (na szkole plastycznej).:.
W niedalekich Odrynkach – znajomy skit (pustelnia mnichów prawosławnych). Ostatnio byliśmy bodaj zeszłego roku wiosną i nie dojechaliśmy, bo był odcięty przez roztopy.:
Narew. Również znajoma cerkiew.
Cerkiew w Hajnówce – nowoczesna, ale też majestatyczna jak zwykle.
Białowieża. Zabytkowa, graniczna stacja kolejowa. Po drodze – żubr.:
Wieczorem w Białymstoku na Rynku odkrywamy zagłębie gastronomiczne, jakiego nie powstydziłaby się zachodnia metropolia. Kolację zjedliśmy w restauracji „Esperanto”. Tylko tam był wolny stolik.:
Odsłuchane w samochodzie:
Intryga wzorowana na Agacie Christie (pałacyk w Górach Sowich odcięty od świata, morderca jest wśród nas, ślad wiedzie w okupację). No i potoki ględzenia ciotuni przy herbatce.
Beata z „Albatrosa”
Jako się rzekło – od rana Goniądz. Zarejestrowałem tę wielką pustkę na miejscowym rynku. To ta pustka, którą pozostawił po sobie Piotr Szczepanik…:
Grajewo i Muzeum Mleka. Odtworzyli wnetrze baru mlecznego, a komu mało, może z monitora obejrzeć bar, w którym podają puree z dżemem.:
Rajgród (okoń + placki ziemniaczane). Przystań była, ale próbuje być też aktualna.:
Augustów. Oczywiście Beata i „Albatros”. Tym razem mogliśmy wypić kawę, bo akurat skończyła się stypa. Poprzednio dwa razy z rzędu z powodu stypy odeszlismy z kwitkiem. Stypa w „Albatrosie” to chyba jakiś miejscowy zwyczaj.:
Giby. Cmentarz ofiar Obławy Augustowskiej. Akurat WOT ćwiczył zmianę warty.:
Sejny. Tym razem nie bazylika, a synagoga.:
Maleńki Lipsk z ogromnym kościołem.:
Sokółka. Radziecki cmentarz pod miastem. Ciągle robi wrażenie.:
Krynki tuż pod granicą z Białorusią. Absurdalnie wielki antykwariat, gdzie się kiedyś obkupiliśmy (replika mapy starej Galicji wisi u mnie do dziś), dawna synagoga i reszta.:
Wieczorna kawa naturalnie w Supraślu.
TV – znowu o kinie:
https://youtu.be/4QMmQ21njE8


































