Archiwum miesiąca: listopad 2016

Radio Mekury, piątek 25 listopada 2016

Mili Państwo,
Dziś Dzień Tramwajarza, ale także Dzień Kolejarza. Między nimi chciałoby się jak zawsze zmienić zwrotnicę, przełożyć wajchę. Wydajemy więc tradycyjne polecenie: Mateusz, wajchę przełóż, a tu nic, bo w odpowiedzi słyszymy: Ambroży sam przełoży. I te wymówki nie mają końca:
A  niech se  majster przełozy wichajster
Niech przelozy Adam, ja dzis nie przekladam.
Niech przełoży Eustachy, on ma silne pachy.
Dziś przekłada Zocha, bo mnie bardzo kocha.
„Ale z ciebie pała! Poproś se Rafała!”
Rafal by przelozyl, gdyby piwo spozyl.
Ksawery przeklada tylko gdy deszcz pada.
Wajcha złamana ! to wina Romana !
A że piątek dzisiaj – niech przełoży Krysia.
Nie, nie, nie! Dość! Nie można świętować w takich warunkach.
Porzucamy więc tramwajarzy i kolejarzy i już biegniemy jubilować kolejne dzisiejsze święta. Może nieco sprzeczne, ale trudno. Mianowicie Dzień Bez Futra i Dzień Pluszowego Misia.
Na dobranoc – dobry wieczór
miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
bo klapnięte uszko mam.
O, to bardzo ważny szczegół rozpoznawczy, to klapnięte uszko. Bo miś uszatek ma wprawdzie klapnięte uszko, ale za to ma oba oczka. I nikt nie powie, że oczko się jemu odlepiło, temu misiu!
Sięgamy do prasy wielkopolskiej, ale znowu nie tej z wczoraj. Oto pismo „Dobrobyt: dwutygodnik informacyjny dla wszystkich stanów”, numer z roku  1933. W dziale Praktyczne rady czytamy:
Jak wygubić ślimaki z piwnicy? Najlepszym środkiem jest puszczenie do piwnicy ropuchy, która w prędkim czasie wszystko robactwo i ślimaki wygryzie zupełnie.
Zachęceni, sięgamy jeszcze głębiej. Oto dwutygodnik Echo Poznańskie z roku 1875, w nim reklama: Zabawki grające z ekspresyą, mandoliną, bębnami, dzwonkami, kastanietami, głosami niebiańskiemi itd.
Tabakierki grające, neceserki, słupki do cygar, domki szwajcarskie, albumy fotograficzne, przybory do pisania, pudełka do rękawiczek, ciężarki do listów, cygarniczki, tabakierki do tabaki i zapałek, stoły do pracy, butelki, szklanki do piwa, portmonetki, krzesła itd. Wszystko z muzyką.
Ech, taka szklanka do piwa z pozytywką to byłoby naprawdę coś!
W tym samym Echu Poznańskim czytamy: Ksiądz  Stargaczyński, mając w Kółku towarzyskiem w Kościanie wykład o „przyczynach obłąkania”, wymienił jako jednę z głównych „namiętności polityczne i gazeciarstwo”.
Wprawdzie cytowane Echo Poznańskie pochodzi z 1875 roku i ma w podtytule  „dwutygodnik humorystyczny”, ale diagnoza księdza Stargaczyńskiego jest jak najbardziej aktualna i dziś, i tu się proszę Państwa nie ma z czego śmiać.
O czym grobowo zapewnia –
Wiesław Kot

radiomerkury

Kiss me, baby!

Wczoraj w warszawskiej Kameralnej na Foksal brałem udział w warsztatach kulinarnych jako prelegent. Ściągam opis wydarzenia z Internetu. Sam pamiętam tyle, że musiałem przekrzykiwać maszynkę do mielenia mięsa na „tatara” (inwalida ze wschodu). Ale niepotrzebnie, bo maszynka wydawała ciekawsze dźwięki.:

kameralna

W Domach Centrum kolega Maciej pstryknął, jak przymierzałem nauszniki.:

c1
W Empiku ciągle leży stos egzemplarzy mojej ostatniej, kultowej książki. Ale skoro czytelnicy nie wiedzą, co dobre…

Jak zwykle słyszę głosy. Z Internetu, oczywiście z prawicowego, który czytam najpilniej. Na przykład na temat ministra Gowina: „Ten człowiek nigdy nie powinien być urzędnikiem państwowym!
Nazwisko też jakby nie nasze.(lenin,Stalin,Putin)”.

I słynne spotkanie: Duda – Doda – dupa. Internauta o interesującym nicku „tomi naley” napisał: „jaki kraj taka marylin monroe”.

Na Frondzie arcyciekawy tekst o całowaniu przedślubnym. Jestem już po ślubie, ale czytałem z zapartym tchem:
„Jak się całować… przed ślubem? Konkretny porady
Francuskie pocałunki są głęboko jednoczące, ponieważ wnikanie jednej osoby w głąb drugiej jest już etapem stawania się jednym z nią lub z nim w sposób fizyczny. Takie namiętne całowanie mówi ciału mężczyzny, że powinno się szykować do aktu płciowego, a kiedy mężczyzna jest podniecony, zazwyczaj nie będzie zaspokojony, dopóki nie rozładuje napięcia.
Zatem francuskie pocałunki drażnią ciało pragnieniami, które nie mogą być w sposób moralny zaspokojone poza małżeństwem. W przypadku pary, która odkłada seks na czas małżeństwa, francuskie pocałunki można porównać do piętnastolatka, który siedzi w samochodzie zaparkowanym przed domem, podkręcając tylko obroty silnika, bo wie, że nie posiada prawa jazdy (…)”

Radio Mekury, czwartek 24 listopada 2016

Mili Państwo,
Dziś imieniny świętuje Felicyta, która ma swoją piosenkę:
Felicità
è tenersi per mano, andare lontano
la felicità.
Którą to piosenkę przesyłamy w pakiecie z życzeniami.
Z cyklu lektury ważne a ciekawe, dziś polecam książkę nieco zapomnianą, która jednak może się stać pewnym przyczynkiem w dyskusji  o kwestiach imigrantów i imigracji. Są to listy damy angielskiej nazwiskiem Emilia Barlow. Wydało je u nas w roku 1990 warszawskie wydawnictwo Rój w 30 tys. egzemplarzy. Tytuł angielski „The Lustfull Turk”, a polski: „Lubieżny Turczyn i inni okrutnicy, czyli sceny z haremów żywo i wiernie odmalowane w listach młodej i pięknej angielskiej  damy do jej kuzynki w Anglii. Wszystkie szczegóły jej porwania i uwiedzenia, a także nabranego przez nią szczególnego zamiłowania do sprośnych skłonności Turczyna, prosto i z gustem opisane, co zawsze o prawdzie stanowi”.  Książkę polecam tym śmielej, że grunt pod jej lekturę przygotowały  u nas seriale tureckie jak „Wspaniałe stulecie”, „Wspaniałe stulecie. Sułtanka Kosem” czy „Grzech Fatmagul”, po których  miliony Polek szczerą miłością pokochały i Turków i życie w haremach.
Zwyczajowy rzut oka za siebie, dziś do roku 1992. Najpierw goście. W Poznaniu na zaproszenie Wojciecha Fibaka bawił Robert DeNiro. Spytałem słynnego aktora, czy zagra rolę Wałęsy, o czym wówczas spekulowano. – Wie pan, to zależy od scenariusza – odpowiedział przytomnie gwiazdor. No, bo my sami też ciągle nie umiemy się jakoś zdecydować, czy Wałęsa to człowiek z teczki, czy człowiek z żelaza.
W pałacu w Ciążeniu gościli masoni na swoim zjeździe branżowym. Przyjechali przedstawiciele z Francji, Włoch, USA, Luksemburga, Czech, Słowacji i Polski. Powołano fundację „Ars-Regia” w celu rozpowszechniania myśli wolnomularskiej. Dobrze byłoby sprawdzić nawet o tak, wyrywkowo, jak dziś przebiega szerzenie się myśli wolnomularskiej, choćby na Jeżycach czy na Dolnej Wildzie.
Z rzeczy ważnych – jeszcze, że w Wągrowcu i Kamienicy po raz pierwszy w Polsce odbył się Międzynarodowy Festiwal Latawcowy. I już.
Kilka dni temu przywołałem kilka rad medycznych Stanisława Duńczewskiego z jego „Kalendarza polskiego i ruskiego na rok 1751” w kwestii poprawy pamięci. Głównie z myślą o sobie samym. A przecież nie powinienem być takim samolubem. Inni bliźni cierpią z powodu innych braków. Na przykład łysi, którym Stanisłąw Duńczewski radzi:
Spaliwszy pszczół kilkanaście, zmieszać proch z gnojem myszy polnej i skropić różowym olejkiem; prędko urosną włosy, chociażby i na dłoni, smarując tym.
Żółtków z jajec kurzych, wiele chcesz, upiec na blasze żelaznej i sokiem z nich wyciśnionym smarować łysinę, wznijdą na niej włosy naturalne.
Też czynią: żywo spalone żaby w garnku nowym, zmieszawszy tenże proch z praśnym miodem.
Uff, już czuje się porośnięty!
Wiesław Kot

radiomerkury

Breakdown

TVN prosi o skomentowanie nagrodzonego teledysku Justina Bibera. W nim tańczą nastolatki, które dają do zrozumienia, że nie są już takimi nastolatkami, jak pewnie sądzą rodzice. Czyli stałe grono fanek tego wybitnego wokalisty.:

w1

Czytam: „Właśnie zdecydowano o połączeniu redakcji publicystyki TVP1 z redakcją dziecięcą”. Mnie wcale ten ruch nie dziwi, a wręcz się narzucał.

Witryna Superexspressu podaje najważniejsze tematy (z punktu zainteresowania czytelników):
– Rynkowski załamał się, wiemy dlaczego!
– Intronizacja Jezusa Chrystusa na króla Polski.
– Ksiądz o zachowaniu Jarosława Kaczyńskiego w czasie ekshumacji brata.