„New Age” 2CD. Relaksacyjna. Na płycie stoi napisane, że to jest po to, aby bezstresowo się obudzić i wstać z łóżka. Jak ja bym potrzebował dwóch płyt, żeby się bezstresowo zwlec z betów, to bym nigdy nawet na siusiu nie doszedł.:
Archiwum miesiąca: sierpień 2016
Kammermusik
Sen szaleńca
Zatoichi
Grupa „Wschód” / The East
Interesujący temat mniej niż przeciętne wykonanie. Jakaś prywatna agencja wpuszcza agentów do grup ekstremalnych – pomysł ciut odjechany. A te grupy działają tak, że np. jak chciwa korporacja wypuszcza na rynek lek, który kaleczy, to oni im ten lek rozpuszczają w szampanie podczas zjazdu udziałowców. I kto tu „ten dobry”, a kto tu „ten zły”. Dylemat jak w „Hamlecie”.:
Dewocjonalia
Jeszcze wczorajszy Śmigiel. W klepie monopolowym fantazyjne opakowania trunków. Przykładowo – figury. Tylko: kto tu groźniejszy?:
Mały litraż? Zawracanie d….!:
Regulamin placu zabaw dla dzieci. Punkt drugi należy czytać łącznie z punktem piątym.:
Napis na ścianie. Ale to nie ja – przysięgam! – go wykonałem. Choćby dlatego, że nie miałem przy sobie kredy.:
W tygodniku Przegląd rozprawa filmoznawcza o kiczu w najnowszym polskim kinie.:
Pan redaktor Filip Czekała z poznańskiego TVN-u przygotowuje drugi już tom anegdot wielkopolskich. Coś tam wrzuciłem do tomu pierwszego, więc teraz też zadał mi kilka tematów. Nie wiem, czy wykorzysta, ale się wywiązałem.
Łazarz w PRL (jeden z mniejszych rynków w mieście, od zawsze centrum handlu ze straganów):
W połowie lat 80. bywałem tam regularnie, bo można było tam kupić albo wymienić filmy na kasecie wideo. Emeryt miał na rozkładanym stoliku ze dwa kartony z kasetami lepiącymi się od brudu i za niewielkie pieniądze można było czasem trafić coś interesującego. A mnie wtedy interesowały nie tylko filmy, jakich w telewizji nie było (powiedzmy: „Rambo” czy „Missing In Action” z Chuckiem Norrisem), ale też obrazki z panienkami (u szczytu wzięcia była wówczas Teresa Orlovski, z którą parę lat później miałem robić wywiad w jej imperium w Hannoverze). Tych byłem ciekaw, bo wcześniej nie oglądałem niczego podobnego. Biorę więc od staruszka kasetę opisaną jako VTO (Video Teresa Orlovski), a w domu okazuje się, że tam są nagrania Dziennika Telewizyjnego. Wracam więc do emeryta z reklamacją. Starszy pan grzecznie przeprasza, oferuje inną kasetę i tłumaczy, że lokalne dewotki i dewoci robią mu takie numery bez przerwy – pożyczają kasetę, na pornografii nagrywają Dziennik telewizyjny i jak gdyby nigdy nic oddają. I prowadź tu interes!








