Archiwum miesiąca: maj 2015

Waga-bunda

Do lasu nie było kiedy. Ale uliczna waga (jedyna wiarygodna) pokazuje, że to i tak strata czasu.:

p1

Igraszki językowe jak co dzień. Na wp.pl wspomnienie o śmierci Władysława Hańczy: „Nagle słabo się poczuł…”  Słabo to ja się czuję od świtu do zmierzchu, ale jakoś nie umieram – odpukać! Raczej: Źle się poczuł…” A to co innego.
Komorowski po wyborach: „Trzeba budować jak najszerszy front, żeby stoczyć zwycięską walkę w wyborach parlamentarnych. Pragnę być częścią tego frontu”. Retoryka wojskowa w polityce. Jak by nie stało napisane, że to nie Gomułka, to bym nie uwierzył.
I tak od rana do wieczora. Jak w tekstach moich studentów.
Regułą staje się, że rodacy w sytuacjach publicznych mówią, jak by byli obcokrajowcami, którzy dopiero od niedawna uczą się polskiego.

Na Fronda.pl wyborcza gorączka nieco opadła. Teksty jak zwykle, np.: „Jak dokuczyć demonom”.
Tygodnik Nie o Frondzie: „Portal Fronda.pl ogłosił szturm modlitewny za zmarłą w lokalu wyborczym kobietę. Widać zdążyła postawić krzyżyk”.

Koniec odsłuchiwania „Pierwszej sprawy Maigreta” George’a Simenona. Toczy się przed I wojną. Działa jeszcze oświetlenie gazowe, telefon jest rzadkością, w komisariatach kozy do opalania pomieszczeń. Atmosfera epoki, mnóstwo szczegółów dnia codziennego, których już dawno nie ma. Zbrodnia w rodzinie nowobogackich. Maigret wysunięty na prowadzącego sprawę, aby poległ, bo nie zna środowiska. Ale od czego komitywa ze służącymi. Oni zawsze widzą najwięcej.:

p2

W Pruchniku (15 km od mojego Jarosławia, pochodził stamtąd Marek Papała, kolega z liceum) sensacja.  Nie to jest istotne, że „59-letni kierujący fiatem cinquecento podczas wycofywania z posesji, potrącił prawidłowo jadącego rowerzystę. Pokrzywdzony 70-letni mieszkaniec Pruchnika trafił z obrażeniami do jarosławskiego szpitala”. Najważniejsze, że „obaj byli trzeźwi”. Oraz legendarna skrupulatność miejscowych organów – ostatecznie miasto niegdysiejszego komendanta głównego: „Funkcjonariusze wykonali oględziny i dokumentację fotograficzną. Trwa ustalanie dokładnych okoliczności tego wypadku”. Gdyby śledztwo w sprawie zastrzelenia Papały oddano w ręce policjantów z jego rodzinnych stron, już dawno byłoby wiadomo, kto zabił.

Voyager

Mike Oldfield „Voyager” (1996). Za daleko ta płyta nie wojażuje. Miłe gitary z pogłosem, dudniąca perkusja, dla nastroju. Elektroniczne dudy, bo klimaty tu celtyckie. Akurat wtedy był na nie boom. Muzyka towarzysząca.:

p3

Incantations

Mike Oldfield „Incantations” (1978). Zaśpiewy. Choć głównie słychać instrumenty. I te nakładki, nakładki, które robiły taką furorę w “Dzwonach rurowych”. Tutaj też – każdy dźwięk wybrzmiewa potrójnie, poczwórnie. Ogromna drobiazgowość, gigantyczna uparta praca. Ale na poziomie wykonawczym, technicznym. Bo muzycznie, to już jest tapeta dźwiękowa, pluskanie bez początku i końca.:

p4

Vivaldi. The Four Seasons

Jacques Loussier „Vivaldi. The Four Seasons”. Francuski pianista, który poświęcił się przekładaniu klasyków na jazz. Tu – po raz kolejny z talentem i wyczuciem. Gdyby nie informacja w tytule, to trudno byłoby tu zdemaskować tego Vivaldiego na słuch. Ale nie szkodzi. Biegnie to płynnie, harmonijnie. Vivaldi komponował dla rozrywki, on też prowadzi swój band rozrywkowo. Czegóż więcej?:

p5

Classica Brasiliana

Anette Maiburg „Classica Brasiliana” (2015) Pani Anette jest flecistką i podaje bardzo znane kawałki brazylijskie w towarzystwie gitarzystów, mandolinistów, pieśniarzy. Na basie gra Włodzimierz Gula (raczej nie Brazylijczyk). Trochę muzyki portugalskiej. No i słynny kawałek z „Czarnego Orfeusza”. Bardzo elegancko podane.:

p6

Człowiek z luki

Dzisiaj popaduje, co widzę tylko przez szybę w mieszkaniu. Z podręcznika dla pierwszoklasistów:
„Rosi deszczyk nam na głowy
Srebrny, złoty, brylantowy.
Iskry, perły i diamenty
Lecą z chmury uśmiechniętej.
To klejnoty, a nie deszcze…
Jeszcze… Jeszcze… Jak szeleszcze”.
Leopold Staff (specjalista od deszczu), Deszcz majowy

Internet ciągle o wyborach: „Jestem przerażona że tyle Polaków głosowało na Komorowskiego, tyle jest w Polsce, złodziei, oszustów, aferzystów, agentów, zdrajców, zaprzańców i upośledzonych”. Wyniki pokazują, że co drugi z nas. To by się zgadzało. Jak rano odwożę Dorotę do pracy przez centrum Poznania, to widzę dokładnie: co drugi przechodzeń zaprzaniec, co drugi upośledzony.

Detale.
Inskrypcja na ścianie wiaduktu w Komornikach. Jakże chciałbym się sam pod tym podpisać…:

c1

Brama pałacowa we Wronczynie. Gdyby tam stała tylko brama…:

c2

Wystawa neonów.:

c3

W Muzeum Narodowym prospekt wystawy retrospektywnej malarza Włodzimierza Zakrzewskiego. W nim dwa obrazy z cyklu „Luki w pamięci”. Oglądam z zainteresowaniem, bo w tej dziedzinie uważam się za eksperta. Tak! Luki w pamięci wyglądają dokładnie tak!:

c4

c5