Archiwum miesiąca: marzec 2014

Purpurowa twarz purpurata

W Poznaniu dzień jak co dzień. Nożownik wtargnął podczas nabożeństwa do Sali Królestwa i pewnej świadczyni Jehowy zadał serię ciosów nożem. Teraz ta walczy o życie, ponieważ – dodatkowo – posiadała przy sobie oświadczenie, że nie zgadza się na przetaczanie krwi. Jak to Świadkowie. Jak z Dobrą Nowiną przychodziły panie, katolicy z poczuciem humoru zapraszali do środka: „- Chodźcie, chodźcie, będziemy mieszać krew!” Z reguły z zaproszenia nie korzystały.

Dziś w moim ulubionym radiu kolejna porcja rozrywki. Zanim rozległo się podniosłe „Gaude mater” i grobowy głos zapowiedział: „W nurcie nauczania Jana Pawła II”, ojciec Tadeusz poprosił o przerywnik muzyczny. I poleciało „Motylem jestem” Ireny Jarockiej. Ojciec Tadeusz próbował ratować sytuację: „O, o motylach. To pewnie dlatego, że idzie wiosna.”
Poza tym dużo o pieniądzach, których ciągle jest za mało. W dodatku mnożą się oszustwa. Radio wielokrotnie przestrzegało babcie, by w przesyłaniu pieniędzy nie wysługiwać się wnuczkiem. Bo mnożyły się niezrozumiałe przypadki. Wnuczek brał, aby babcia miała wyrękę. Ale pieniądze do radia nie docierały. A jak babcia domagała się pokwitowania z poczty, to wnuczek tłumaczył, że zgubił. Tylko tak jakoś dziwnie zalatywało od niego winem jabłkowym…

Ktoś bardziej pomysłowy wydrukował gotowe blankiety wpłat na Radio M. i porozrzucał po kościołach. Żeby babcie nie musiały tego mozolnie wypełniać. I wszystko ok. Tylko – okazało się przypadkiem – że numer konta wydrukowany tam wcale nie był numerem konta Radia. A skąd taka babcia ma wiedzieć?

Pisałem już, że na Jasną Górę wybierają się husarze. W sieci fotoreportaż. Rzeczywiście, panowie w historycznych blachach. Tylko, niestety, te słynne skrzydła husarskie odpięli sobie, zanim weszli na mszę do kaplicy cudownego obrazu. Szkoda, byłoby jeszcze bardziej czadowo.

Czytam: „W Auli Magna na UMK w Toruniu zaplanowano na dziś publiczną obronę pracy doktorskiej pt.: >>Wychowanie do patriotyzmu w nauczaniu bp Polowego WP Sławoja Leszka Głódzia w latach 1991 – 2004<<”. Abp. Głódź zapewne jest ekspertem od patriotyzmu. Ale ma też inne zamiłowania. Wystarczy spojrzeć na purpurową twarz tego purpurata.

Nigdy nie będę ochroniarzem! Sumienie nie pozwala.

Dorota kupiła mydło, ale ono nie nazywa się „mydło”, lecz „kostka myjąca”. Pamiętam, że jak za Gomułki na szyldzie sklepu figurowało słowo „buty”, to jeszcze od biedy można tam było kupić coś do pary. Ale jak za Gierka ten sam sklep nazywał się „salon obuwniczy”, to nie można tam było kupić już zupełnie niczego.

Dorota sugeruje, żebym się najął na pół etatu w najbliższym nam markecie na ochroniarza. To mocno starsi panowie. Nie robią nic. Spacerują tylko po holu tam i nazad. Pochodziłbym nieco, kilogramy zrzucił. A ja jej przypominam brylantową akcję, jakiej byliśmy tam świadkami podczas Euro. Otóż pewien konsument przepchnął się, tak jak stał, przez kolejkę przy kasie w kierunku przeciwnym. Zdecydowanym krokiem podszedł do półki, przechwycił dwie butelki przezroczystego płynu (a nie był to ocet!) i wyruszył w drogę powrotną. Omal mu się udało. Staruszkowie jednak wykazali czujność, wyruszyli w pogoń i po upartym pościgu zatrzymali go w rozsuwanych drzwiach. Udało im się tylko dlatego, że klient miał już takie dwie butelki w żyłach. Do dziś mam w uszach krzyk zatrzymanego: „Panowie, ja na Euro, na litość boską na Euro!!!” Zdaje się, że musiał oddać. A ja? Ja bym takiego puścił. No, i wylali by mnie następnego dnia. Dlatego o posadę się nie ubiegam.

W poznańskim kościele skandaliczny przykład niesubordynacji. Otóż salezjanie zaprosili do siebie, na Winogrady, księdza Małkowskiego. Jak kto oglądał sprawozdania z postsmoleńskich obrzędów (a kto nie oglądał?), to wie, kto zacz. I ksiądz Małkowski najpierw opowiadał te nudy o ewangelii, które nigdy go naprawdę nie interesowały, a potem przeszedł do tego, co najbardziej lubi. Czyli do spraw bieżącej polityki, ze szczególnym uwzględnieniem, dlaczego Tuska należy odsunąć od władzy. I tu jeden ze słuchaczy wstał, podszedł do kaznodziei, powiedział, że ten nie ma racji i wyszedł z kościoła. Za nim kilkanaście osób.
Raz miałem okoliczność z księdzem Małkowskim. Robiłem materiał o polskich pielgrzymkach. Na trasie księdza spotkałem. I też odniosłem nieodparte wrażenie, że to całe pielgrzymowanie śmiertelnie go nudzi. Bo on by się zajął polityką. Tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć przeciwko jakiemu gabinetowi wówczas ksiądz Małkowski walczył…

Na tej kanwie komentator ze strony Fronda pl. Pisze: „Kogoś dziwią jeszcze takie wypowiedzi? mnie już nie! podczas mszy z ambony wymienia się sponsorów i różnych >>dobrodziei<< jak podczas przerwy reklamowej w czasie trwania filmu!”

Gender. Kolejna konferencja – we Wrocławiu. Ks. prof. Bortkiewicz, etatowy pogromca genderyzmu, wskazał, że „najlepiej nie zmieniać płci, ale zmienić rząd”. I to, co oczywiste: „Uczestnicy konferencji gromkimi brawami przyjęli odczytaną w czasie obrad odezwę o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, założyciela i dyrektora Radia Maryja, zachęcającą do inicjowania różnych działań przeciwstawiających się ideologii gender.” Jak bym tam był, klaskałbym na stojąco!

Śmierć arystokraty

Sporo nadziei wzbudził wybór abp. Gądeckiego na przywódcę Episkopatu. Ze może odrobinę bardziej światły i mniej skompromitowany niż poprzednik. I już mamy pierwsze wystąpienie przewodniczącego – w Śremie. Jaka kwestia zaprząta jego umysł? Oczywiście – gender! I wszystko jasne.

Z kolei jego zastępca bp. Marek Jędraszewski udał się z pielgrzymką na Jasną Górę. Naturalnie nie pieszo, lecz bardzo dobrym zapewne samochodem. Aby prosić o owocność własnej posługi. Ciekawe, czy jak namawiał wielkopolskich proboszczów, by wystosowali list w obronie abp. Paetza, który był już wówczas osobą do szczętu i nieodwracalnie skompromitowaną, to też biegał modlić się na Jasną Górę?
Miałem z nim parę razy styczność, bo swego czasu studiowałem nawet zaocznie teologię (nie ukończyłem) i zdawałam u niego parę egzaminów z filozofii współczesnej. To był wtedy człowiek prawy, otwarty. Taki mniejszy Tischner. Ale jak dał się zrobić biskupem, to stało się jasne, że kuria już go nieźle przemieli.

Ja się chyba nawrócę na Prawo i Sprawiedliwość, bo prezes w ramach objazdu ojczyzny przed wyborami do Parlamentu Europejskiego tyle obiecuje…
Jakiś internauta się tego nasłuchał i oszalał. Pisze: Przebijam!!!
Jak wygram to: 25 województw, po 10 000 pln na każde dziecko co tydzień oraz po 0,7 Wyborowej i kilogram serdelków (koniecznie wieprzowych) na niedzielę i święta dla tych co nie mają średniej krajowej na głowę.

Poza tym w partii pełna mobilizacja: „PiS planuje podczas wyborów do parlamentu Europejskiego powołać specjalne patrole, które będą sprawdzać, czy nie dochodzi do fałszerstw.
– Nie jest to łatwe. Nie ukrywam, że liczymy na biura Radia Maryja. Trzeba kilkanaście tysięcy zdeterminowanych osób. W każdym okręgu wyborczym ośrodek, do którego będzie można dzwonić. Lotne patrole jeździłyby po całym okręgu, zaglądały do komisji i dodawały ducha tym, którzy będą na miejscu – powiedział na antenie TV Trwam Jarosław Kaczyński.”

W Częstochowie początek sezonu pielgrzymkowego (maturzyści!). W związku z tym do narodowego sanktuarium przybyła też „pielgrzymka husarii polskiej”. Radio Jasna Góra wyjaśnia, że husarze działają na terenie kraju w zespołach, ale też „jako wolni strzelcy.” Na razie na ulicy nikogo takiego nie spotkałem. Co to znaczy? Że powinienem częściej wychodzić z domu.

Polszczyzna prasowa szybuje. Gazety o problemach ze skupem trzody chlewnej: „ Zdjęcie nadwyżki wieprzowiny dotyczy strefy buforowej utworzonej po wykryciu wirusa ASF u padłych dzików.”

W Wadowicach sensacja – do tamtejszego muzeum Jana Pawła II ma trafić pistolet(Browning HP CAL kaliber 9 mm, nr seryjny 76C 23953), z którego Ali Agca strzelał do Jana Pawła II, trafi do papieskiego muzeum w Wadowicach. Ja bym kazał jednak spiłować mu iglicę. Tak na wszelki wypadek…

Odszedł arystokrata ducha – ks. Janusz Czarny. Tak informują media katolickie. Czytam z zazdrością, bo sam w obszarach ducha jestem zaledwie chłopem pańszczyźnianym.

Maria XXX

Dialog z serialu „Komisarz Alex” na temat podejrzanego. „- Młody, porywczy, zwolniony z pracy za alkohol.” Na to komisarz: „- Już go lubię.” Ja też.

Gender jest wszędzie. I jeszcze dalej. Radio M. szeroko reklamuje – anons powraca wielokrotnie w ciągu dnia – artykuł na łamach „Naszego Dziennika” poświęcony osobie i twórczości Marii Rodziewiczówny. Tej od „Macierzy” itd. I fajnie. Tylko kiksy są dwa. W spotach reklamowych lektorka nieustannie mówi o Marii „Radziewiczównie”. Ale o to mniejsza. Gorzej, że Rodziewiczówna była za swego życia zdeklarowaną lesbijką (może transikiem?). Fryzurę nosiła męską, ubierała się w garnitury, na spotkaniach oficjalnych prezentowała krawat. Antoni Słonimski używał sobie: „Witam panie, witam panów i ciebie Mario Rodziewiczówna!”.

W „Biedronce” Dorota przyuważyła pewnego pana, który studiował stoisko z damskimi kosmetykami. Dokładniej – z perfumami. Były tam wyłożone darmowe próbki. Ów koneser brał do ręki taką próbkę i opryskiwał nią siebie, dopóki nie wyprztykał do końca. Potem brał następną i tak samo. Jedna za druga, jedna za drugą. Po czym kupił dwa piwa i poszedł do domu. Przypomina się epokowa fraza: „Nie róbmy z szamba perfumerii!”.

Przejazd przez centrum Poznania to slalom gigant. Remonty co rusz. Trzeba ciągle śmigać z pasa na pas. Ja rozumiem, że należy nieustannie remontować. Ale wszystko naraz?

Demis is blowing

http://www.youtube.com/watch?v=z7-12iJ8xTM

 

Wahnęła się pogoda i już duje wiatr zimny, porywisty i nieprzyjemny. Przypomina mi się, jak „Wicherka” zwolnili z PRL-owkiej telewizji (na jakić czas), bo wyraził się niebacznie: „- Wiatry ze wschodu nigdy nie przynoszą niczego dobrego.”
A przecież wietrzyk może być miły, jak w piosence:
„My friend, the wind, welcomes from the hills…”