Archiwum miesiąca: październik 2013

Życzenie śmierci 2 / Death Wish 2

http://www.youtube.com/watch?v=beJDtBN93tM

 

Wykopalisko z epoki kaset wideo. Publicystyka: co zrobić, aby zmniejszyć liczbę przestępstw? Pozabijać przestępców. I nie dać się złapać. Szkoda tylko, że w każdym odcinku morał ten sam.

Na gitarach pogrywa całkiem rześko Jimie Page (Led Zeppelin). Pewnie chciał też zostać „kompozytorem muzyki filmowej”.

Polski tekst: Tomasz Beksiński. Zdążył, biedak, zanim skoczył z tego nieszczęsnego dachu.

Życzenie śmierci 2 / Death Wish 2, reż. Michael Winner, 1982

A muzyczka ino ano

W pisemku prawicowym przypominają piosenkę lwowską, którą w nieskończoność śpiewaliśmy swego czasu przy ognisku.

Bal u Weteranów
słowa: autor nieznany, na melodię: „Maniuśka, moja Maniuśka…”

Dzisiaj bal u Weteranów, każdy zna tych panów,
Bo tam co niedzieli jest zabawy wieli,
A komitet za to bierzy czterdzieści halerzy,
Bo tak si należy, taj już, taj już!

A muzyczka ino, ano, a muzyczka rżnie!
Bo przy tej muzyczce goście bawią się /wesoło/
Wszystko jedno, czy to męska, czy to damska jest,
Byle tylko rżnęła fest, taj fest!

Tam ci znowu jakiś frajer w kozaka si bawi:
Kastet ma w kieszeni, a majcher w rękawi.
Ty do niegu ani słowa, naj ci Bóg zachowa!
Bo on z Łyczakowa, je gość, je gość!
A muzyczka …

I zwrotka ode mnie:

Ban Bazyli, pan Bazyli przeprasza na chwili
Bo mu gaci pękli na samiutkim tyli
Teraz trzeba, teraz trzeba
Prędko biec po nici. Dziura mu poświci
Ta joj, ta joj.
A muzyczka…

Orła cień

Peregrynacje cmentarne. Tym razem cmentarz na Dębcu. Zabytkowy, dla pochówków zamknięty. Ale ekipa grabarzy czy raczej konserwatorów się krząta. Przy wejściu duży napis zabraniający m.in. picia alkoholu. Z tym, że każdy grabarz-konserwator dyskretnie w lewej dłoni chowa flaszkę udając się na strzyżenie żywopłotów.

TVP Info zagaduje w kwestii przemian, jakie przechodzi widownia kinowa. Przypominam, że było już kino zapachowe. Dysze umieszczone pod siedzeniem rozsnuwały stosowne zapachy. Problem był z ich sukcesywnym odprowadzaniem. Bo na widowni jeszcze pachniało stajnia, a  na ekranie już się rozgrywała scena w salonie.
Była usługa kinowa połączona z pedicure. Ale widzowie w trakcie seansu z emocji zbytnio przebierali nogami. Zaniechano.
Było kino wstrząsowe. Na ekranie waliły się domy, a fotele wprawiano w drżenie. Mimo zapewnień, że na sali jest lekarz, ludzie dostawali palpitacji.
Nie przyjęło się kino separowane. Przedzielano sale kinową na dwie części szklaną taflą. Po jednej jej stronie filmy oglądały przykładne rodziny z dziećmi, a po drugiej pijacy raczący się w trakcie seansów. Tylko najczęściej to, co się działo w części sali przeznaczonej dla pijaków było ciekawsze niż to, co na ekranie.
Było kino narracyjne dla niewidomych. Siedzieli na widowni jak każdy widz, specjalny narrator opowiadał treść tego, co na ekranie. Ale oni – nie widząc – tak przeżywali, że krzyki zagłuszały narratora. Zaniechano, choć, jak słyszę, od czasu do czasu się do pomysłu wraca.
Nie przyjęło się kupowanie biletu do kina z automatu, mimo, że były takie już w latach 20-tych. Wydawały nawet resztę, gustownie zawiniętą w chusteczkę.
Mógłbym tak jeszcze długo, ale prowadzący  mi przerywają, bo to przecież miała być rozmowa, a ja bym ich zagadał na śmierć…

Dziesięć kilometrów wśród ostępów Wielkopolskiego Parku Narodowego. Moje otłuszczone serce wyraża mi najszczersze podziękowania.
Widziałem dzięcioła.
I orła cień.

Saksofon cmentarny

http://www.youtube.com/watch?v=dkmWdxKsQn0

 

Wystarczy tego rock and rolla. Nadchodzą Dziady, więc i odpowiedni podkład muzyczny się należy. Niewiele jest rzeczy, które mocniej gruntowałyby atmosferę niż pastelowe granie Jana Garbarka. A już jak gra w kościele „Offcium Novum”, to od razu przed oczami staje wieczność. Która na razie cierpliwie czeka…

Człowiek w ogniu / Man on Fire

 

Amerykański przedsiębiorca w Meksyku zatrudnia ochroniarza-pijaka na postrach. I za niewielkie pieniądze. Biznesmenowi z jego pozycją po prostu nie wypada nie mieć ochroniarza.
„Jaka płaca taka praca”.

Tony Scott zazwyczaj kręcił filmy zwarte, gęste od akcji. A tu opera na dwie i pół godziny. Może ostatnio zabrakło mu takich ostrych filmów i dlatego próbował popełnić samobójstwo?

Film na jednego aktora – Denzela Washingtona.

„- Czyta pan Biblię”? „- Czasami”. „- Czy to pomaga?” „- Czasami”.

Mickey Rourke w garniturze. Patrzcie państwo!

Ochroniarz odcina meksykańskiemu porywaczowi po jednym palcu, aby wydobyć od niego informacje. Gdy ten się drze, podkręca radio. Carlos Santana śpiewa „O je como va” (Jak się miewasz”). Ot, żarcik.

Po drogach Meksyku ciągle jeszcze jeździ mnóstwo volkswagenów garbusów. Także jako taksówki i to dwudrzwiowe. Jak skończyli je produkować w Europie, to zaczęli w Ameryce Południowej.

Ochroniarz w akcie zemsty zamierza wystrzelić bazookę w kierunku lokalu porywaczy z mieszkania pary staruszków. Staruszek: „- Bóg kazał wybaczać”. „- To niech Bóg wybaczy.  Załatwię im spotkanie”.

Człowiek w ogniu / Man on Fire, reż. Tony Scott, 2004