Archiwum miesiąca: wrzesień 2013

Jak Fogg

Czytam, że Jerzy Połomski świętuje 80-te urodziny. Wiosną tego roku chcieliśmy z Dorotą pójść na jego recital, ale Dorota zadzwoniła i okazało się, że bilety dawno wykupione. Facet ma 80-tkę i ciągle ma komplety. Jak Fogg. Takie komplety miewał, kiedy koncertował w ZSRR i w Mongolii.
Teraz różne witryny internetowe dają miksy jego przebojów. Z reguły otwiera je piosenka ze słowami (zdaje się Kochanowskiego): „Daj czegoć nie ubędzie, byś najwięcej dała…”

W Poznaniu na starówce żydowskie święto szałasów, czyli Sukkot. Na pamiątkę wędrówki Żydów z Egiptu do ziemi obiecanej. I postawili szałas, turyści przychodzą i fotografują się. Mnie przypomina się fraza biblijna „A Pan szedł przed nimi w obłoku ognistym na okazanie drogi…”

Po wizycie na Festiwalu Smaków czytam nazwy potraw. „Syty Jasiek na sałatce”; „Poduszeczki z serem korycińskim”; „Jabłka w sakwie”; „Myszki świętego Marcina”; „Królewski raj”; „Pierożki nadziewane suską sechlońską w polewie ze skarmelizowanej śmietany”; „Muffinki marchwiowe”; „Bursztynowy ser na musie truskawkowym”; „Warkocze z polędwiczek”.
Ja się wywodzę z epoki półek z octem. Od tamtych czasów kulinarnie nie rozwinąłem się wcale. Dla mnie to wszystko to jakaś baśniowa kraina.

Człowiek z celuloidu

Na fali dyskusji o „Wałęsie” i Wajdzie przypomniało mi się, że parę lat temu napisałem o nim we „Wprost”. Wtedy do redakcji napłynął list protestacyjny grupy artystów, którzy protestowali przeciwko tonowi tekstu i ocenie samego reżysera. Zapodaję go więc raz jeszcze.

Człowiek z celuloidu

Komuna nie zdołała zniszczyć Andrzeja Wajdy, ale on sam siebie – jak najbardziej

Andrzeja Wajdę stworzyła PRL. I Wajda skończył się razem z PRL. Tu znalazł idealne miejsce: władzy tłumaczył, czego chce społeczeństwo, a społeczeństwu, jak niedobra jest władza. W III RP mógł już powiedzieć wszystko wszystkim. I wtedy z dnia na dzień stracił głos. I tak już zostało do dziś.

Czytaj dalej Człowiek z celuloidu

Rękopisy i Internet

Rękopisy nie płoną.

Znane zdanie z „Mistrza i Małgorzaty” (1967). Przytaczane wówczas, kiedy okazuje się, że cenzura nie była w stanie usunąć tak do końca jakiegoś tekstu z przestrzeni kultury. W epoce Internetu nabiera nowej aktualności. Czytam właśnie, że jak jakaś treść raz wpadnie w czeluść Internetu, to zostanie tam już na zawsze.

Paragraf 44 / Catch 44

 

Streszczenia internetowe w najwyższym stopniu mylące. Zapowiadają tuzinkową historyjkę gangsterską, a to film mocno zadłużony u Rodrigueza i Tarantino.

W czołówce leci „Fox on the Run” zespołu Sweet. To był dopiero przebój, ale gdzieś tak koło 1974!

Panienki (główne postacie) są nazwane z imienia i dodatkowo podpisane na ekranie. Rzadka łopatologia. Albo celowy wygłup.

Forest Whitaker jedzie po bandzie. Miło popatrzeć.

„Chill”! – wyluzuj. Chill out robi karierę.

Jak przy stoliku siedzi chłopak z dziewczyną, to nazywa się to: Harry i Sally. Jak dwie dziewczyny zarabiają po kulce, to gangster mówi do trzeciej: „Odłóż spluwę, bo skończysz jak Thelma i Louise”. Naoglądali się.
Sorry, gangster nie mówi: „Put the Gun”!, ale oczywiście: „Put the Fucken Gun”!

Gangster w nocnym klubie wskazuje na tancerki go-go. „Nie przeleciałbym żadnej z nich. Mam trypra od samego patrzenia”.

Tragedia szekspirowska: na końcu wszyscy giną.

Paragraf 44 / Catch 44, reż. Aaron Harley, 2011 logo Filmweb

Mrożek, benzyna

Dziś na „Targach smaku”, w poznańskich MTP. Boże, ile tego… Mnie do szczęścia wystarczy jajecznica, a tam… Dorota, widzę, zapętlona. Ogląda to w amoku. Ja widzę lokalne piwo i chętnie bym się napił, ale my samochodem…
Ale piszę pod wpływem „Wschowskiego jasnego niepasteryzowanego” (browar >>Edi<<).
I to nazewnictwo: „Soki z wichrowego sadu”. Kurczę, wichrowe to były chyba wzgórza. „Whuthering Heights”, czy coś..? W każdym razie Kate Bush, późne lata 70-te.

Przy okazji pogrzebu Mrożka przypomniało mi się, że robiłem z nim wywiad, kiedy zdecydował się wrócić na stałe do Polski. Zagadnąłem: „- Jak panu pachnie dzisiejsza Polska”? „Polska pachnie benzyną ołowiową. Tego zapachu na świecie już się nie czuje”. Pamiętam, że podczas rozmowy w krakowskiej knajpie cały czas nieruchomym wzrokiem patrzył gdzieś ponad nasze głowy w jeden punkt. Koncentracja.

W radiu Tok FM  dają odpowiedź na pytanie zagadniętej na ulicy kobiety na pytanie, czy lubi Mrożka. „Uwielbiam, przeczytałam wszystkie jego książki. Najbardziej podobała mi się >>Ferdydurke<<”.

Afera na całą Polskę – Tomasza Piątka wywalili z „Krytyki politycznej.  W Internecie o tamtejszych intelektualistach: „cizie mentalne”. Rozumiem osobno słowo „cizia” i osobno „mentalna”, ale razem – nie.
A Piątek miły był. Jak wydał powieść o tym, co mu się porobiło, jak zaczął ćpać heroinę, to dałem entuzjastyczną recenzję w „Newsweeku”.
Ale on potem uwierzył w to, na co się nadział pisarz Józef Ignacy Kraszewski: że jak się wstanie dostatecznie wcześnie i jak się napisze rekordową ilość znaków, to się będzie wielkim pisarzem. Kto dziś czyta „Ulanę” Kraszewskiego?