Pogoda taka, że nie bardzo wiadomo: dzień czy noc?
Świeże wspomnienia.
W Wilanowie istne szaleństwo na punkcie świetlnych ogrodów. Taki zaprzęg stoi przed pałacem.:
A dalej już tylko kwiaty, kwiaty, kwiaty.:
Ale Dorocie do gustu najbardziej przypadł ten element ogrodu.:
W muzeum starej Pragi jest multimedialnie. Z ekranu śpiewa Grzesiuk „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka…”:
We współczesnym teledysku do tej piosenki aktor Janusz Chabior. Mógłby być ikoną mieszkańca Pragi.:
W gablotach najniezbędniejsze akcesoria praskiego życia. Dla pań i panów.:
Oraz dla pań.:
Tuż za muzeum – „Różyc”. Smutny w deszczu, jak wszystko tutaj.:
Na ścianie użyteczna reklama.:
Kawałek dalej kawałek sztuk pięknych.:
I już ubikacja w galerii „Wileńska”.:
Warszawa. Dorota weszła do „second handu” na Mokotowie. Ja też – żeby się ogrzać. Na ścianie karteczka (nie śmiałem fotografować): „Odzież sylwestrowa i karnawałowa. 1 kg – 150 zł.” Wziąłbym ze dwa kilo i byłoby na cały karnawał.
Mariola Bojarska-Ferenc (pani od fitness) w TV: „- Jeżeli któraś z pań chciałaby się zmetamorfozować…”
Odsłuchane w samochodzie. Agata Christie „Pułapka na myszy”.:
Problem w tym, że, niestety, jak zwykle, szybko przypomniałem sobie, kto jest mordercą. Ale to nie umniejsza urody pensjonatu zimą na angielskiej prowincji. Każdy udaje kogoś, kim nie jest. Ale wszystkich trzyma w ryzach ten angielski szyk. Ma się wrażenie, że morderca zrobiwszy swoje mówi: „I’m sorry!”













