Paul Ham, Dusza. Historia ludzkiego umysłu:
Cytaty:
Jest to historia duszy czy też tego, co obecnie nazywamy umysłem – owego tajemniczego głosu wewnętrznego, który skłania nas do myślenia i działania i który u każdego i każdej z nas jest niepowtarzalny.
Niemal każdy uważa, że ma duszę, choć nikt nie wie, czym ona jest. Współczesne rozumienia pojęcia „dusza” są tak liczne, tak zmienne, że nie mogą nikogo dziwić trudności, jakie sprawia nam jego objaśnienie. Zdarzają się profesje, relacje międzyludzkie i osoby, o których mówi się, że „niszczą duszę”. Większość ludzi liczy na to, że spotka kiedyś swoją „pokrewną duszę”. Przywódcy zawsze walczą o „duszę narodu” bądź marzą, by to ich z nią utożsamiano.
Dla ludzi wierzących „dusza” była i zawsze będzie dygocącym duchem wewnętrznej istoty, którą po naszej śmierci czeka sąd i zbawienie lub potępienie.
Współcześnie mówimy o jaźni, świadomości, ego i superego, umyśle, esencji, animusie, tożsamości, jestestwie, sumieniu, energii, werwie, ośrodku decyzyjnym, „ja”, „mojości”. Wszystkie te nazwy stanowią próbę wyrażenia dziwnego bytu, dzięki któremu osoba żyje, czuje, myśli i pragnie.
Główną oś Duszy stanowi teza, że wiara jest motorem ludzkich dziejów, niezależnie od tego, czy przedmiot naszej wiary – bóg, mesjasz, ziemia obiecana, proroctwo, utopia polityczna – rzeczywiście istnieje bądź kiedykolwiek zaistnieje.
Około 3,5 miliarda lat temu na trzęsawiskach położonych w dzisiejszym regionie Pilbara w Australii Zachodniej uformował się jednokomórkowy twór. Poruszał się. Potrafił się dzielić. Właściwie nie wiadomo, w jaki sposób ten drobnoustrój – później nazwany prokariontem –„ożył”.
Inne zwierzęta zabijają, żeby jeść i bronić swoich praw do terytorium i reprodukcji. Natomiast człowiek rozumny zabija dla przyjemności lub w imię boga, proroctwa czy świętej księgi. Żadne inne stworzenie nie poświęca się dla bóstwa, ziemi obiecanej ani ideału politycznego.
Nasi przodkowie pragnęli wyjaśnień, mitów i opowieści, które ich krzepiły, a przynajmniej fascynowały i szokowały, uświadamiając im własną wyjątkowość, to, że żyją.
W taki właśnie sposób stworzono bogów: siłą naszej własnej trwożliwej wyobraźni.
Bogowie zostali odseparowani od mózgów, które ich stworzyły. Ich proweniencja zatarła się w naszej wyobraźni pod wpływem naszych lęków, naszej samotności, naszych fantazji. Stali się „innymi”: czynnikami zewnętrznymi, stwórcami i niszczycielami. Zyskali moc „onych”: „tych, którzy nas strzegą”, „tych, którzy przynoszą nam grozę”, „tych, którzy kierują naszym losem”.
