Yuval Noah Harari, Nexus. Krótka historia informacji

Yuval Noah Harari, Nexus. Krótka historia informacji:

Nexus

Cytaty:

Do zdobywania rzeczy, których nie da się kupić za pieniądze, służył alternatywny system niepieniężny – nadawano mu rozmaite nazwy, takie jak „honor”, „status”, „reputacja”.

Na rynku pieniężnym nie ma monety, która nie miałaby określonej wartości. Dla odmiany na średniowiecznym targu reputacji rycerze najczęściej nie wiedzieli, ile dokładnie honoru mogą im przysporzyć rozmaite działania, ani nie mogli być pewni swojej łącznej punktacji.

Wszystko, co robisz, kiedykolwiek i gdziekolwiek, może wpłynąć na twoje szanse na zdobycie zatrudnienia, pożyczki bankowej, męża lub na ryzyko trafienia do więzienia.

W większości społeczeństw ludzie zawsze bardziej bali się utraty dobrego imienia niż utraty pieniędzy. Znacznie więcej osób popełnia samobójstwo z poczucia wstydu, winy niż z powodu trudnej sytuacji finansowej.

Informacja nie jest prawdą.

W mechanice kwantowej akt obserwacji cząstek subatomowych wpływa na ich stan. Tak samo jest z aktem obserwacji ludzi – im potężniejsze narzędzia obserwacji, tym większy ich potencjalny wpływ na obserwowanych.

Zamiast produkować wiedzę, władza produkowała porządek; zamiast ujawniać uniwersalną prawdę o ludziach, tworzyła nowy typ człowieka – homo sovieticusa.

… tak jak radziecka tajna policja stworzyła serwilistycznego homo sovieticusa posługując się nadzorem, nagrodami i karami tak też algorytmy Facebooka i YouTube’a powołują do istnienia internetowych trolli, nagradzając określone niskie instynkty i karząc lepsze cząstki naszej natury.

W jednym z opowiadań pisarz relacjonuje partyjną konferencję rejonową, która odbyła się w okręgu moskiewskim pod koniec lat trzydziestych XX wieku, czyli w szczytowym okresie stalinowskiego wielkiego terroru. Kiedy rozległ się apel o złożenie hołdu Stalinowi, delegaci – którzy oczywiście wiedzieli, że są uważnie obserwowani – odpowiedzieli gromkimi brawami. Po trwających pięć minut burzliwych oklaskach sytuacja przedstawiała się tak: „Ale dłonie już bolą. Ale już drętwieją uniesione ręce. Ale już starsi ludzie tracą oddech. […] Tylko że kto pierwszy ośmieli się przestać?”. Sołżenicyn wyjaśnia, że „stoją i klaszczą enkawudziści, już oni dobrze patrzą, kto pierwszy przestanie!”.
Scena ta dłużyła się w nieskończoność, minęło sześć minut, potem osiem, potem dziesięć. „Już nie mogą przestać, póki wszyscy nie zwalą się z pękniętym sercem! […] Zerkając na siebie wzajem z resztką nadziei, ale udając zachwyt, kierownicy rejonu będą klaskać aż do upadu, póki nie zaczną ich stąd dygować na noszach!” W końcu, po jedenastu minutach, dyrektor papierni wziął sprawy – a właściwie swoje życie – w swoje ręce: przestał klaskać i usiadł. W jednej chwili wszyscy przestali klaskać i również usiedli. Tej samej nocy tajna policja aresztowała go i wysłała do gułagu na dziesięć lat. „Przesłuchujący
upomniał go jednak: – Żebyś nigdy nie był pierwszy do przerywania oklasków!”

Zgodnie z definicją sformułowaną przez dysydenckiego radzieckiego filozofa i satyryka Aleksandra Zinowjewa homo sovieticus to człowiek służalczy i cyniczny, pozbawiony wszelkiej inicjatywy lub zdolności niezależnego myślenia, biernie wykonujący nawet najbardziej absurdalne rozkazy i obojętny na efekty swoich działań. Radziecka sieć informacyjna wyhodowała homo sovieticusa za pomocą inwigilacji, kar i nagród. Na przykład posyłając dyrektora papierni do gułagu, sieć dała sygnał pozostałym delegatom konferencji, że konformizm popłaca, natomiast podejmowanie wszelkich kontrowersyjnych działań jest ryzykowne.

W czasach, w których telewizja była dominującym środkiem masowego przekazu, widzowie często byli lekceważąco postrzegani jako przykuci do swoich kanap telemaniacy: bierni konsumenci treści tworzonych przez nielicznych utalentowanych artystów. Facebook, YouTube i inne platformy mediów społecznościowych zainspirowały tych biernych odbiorców do aktywności i tworzenia. Większość treści w mediach społecznościowych – przynajmniej do czasu powstania potężnej generatywnej sztucznej inteligencji – była produkowana przez użytkowników, przy wsparciu ich kotów i psów, a nie przez wąską klasę kreatywną.

Wiele, jeśli nie większość, konfliktów w historii miało u swych źródeł definicję tożsamości. Każdy zgadza się, że morderstwo jest czymś złym, ale uważa, że tylko zabijanie członków grupy własnej kwalifikuje się jako „morderstwo”, podczas gdy zabicie kogoś z grupy obcej nim nie jest.

Żarliwi wyznawcy komunizmu skonfrontowani z okropnościami stalinizmu często odpowiadali, że szczęście, jakie stanie się udziałem przyszłych pokoleń w „realnym socjalizmie”, zrekompensuje wszelkie doraźne nieszczęścia doświadczane w gułagach.

Czym właściwie jest pozycja w wyszukiwarce Google i w jaki sposób jest określana? Otóż pozycję witryny w zestawieniu wyników wyszukiwania Google ustala algorytm Google, który przypisuje punkty różnym parametrom, takim jak liczba osób odwiedzających witrynę i liczba innych witryn zawierających odsyłacze (linki) do niej. Sama pozycja w wyszukiwarce Google jest rzeczywistością interkomputerową, istniejącą w sieci łączącej miliardy komputerów – internecie. Podobnie jak Pokémony ta rzeczywistość interkomputerowa przenika do świata fizycznego. Dla serwisu informacyjnego, biura podróży lub restauracji to, czy ich witryna pojawi się na górze pierwszej strony wyników wyszukiwania w Google czy pośrodku strony pięćdziesiątej, jest sprawą wielkiej wagi.

Przez dziesiątki tysięcy lat my, ludzie, panowaliśmy na planecie Ziemia, ponieważ byliśmy jedynymi istotami zdolnymi powoływać do istnienia i utrzymywać byty intersubiektywne, takie jak korporacje, waluty, bogowie i narody, oraz wykorzystywać takie byty do organizowania współpracy na dużą skalę. Dziś porównywalne umiejętności mogą stawać się udziałem komputerów.

W Związku Radzieckim jeszcze bardziej rozbudowana sieć informacyjna wymyśliła kułaków – kolejną fikcyjną kategorię, którą narzucono milionom ludzi. Góry informacji na temat kułaków gromadzonych przez radziecką biurokrację nie były obiektywną prawdą, ale tworzyły nową prawdę intersubiektywną. Wiedza o tym, że ktoś jest kułakiem – nawet jeśli kategoria ta była fikcyjna – stała się jedną z najważniejszych rzeczy, jakie należało wiedzieć o obywatelu Związku Radzieckiego.

Takie religie jak judaizm, chrześcijaństwo i islam nieodmiennie wyobrażały sobie, że gdzieś ponad chmurami istnieje wszechwidzące oko, które przyznaje lub odbiera punkty za wszystko, co robimy, i że nasza pośmiertna egzystencja zależy od liczby uzbieranych przez nas punktów. Oczywiście nikt nie może być pewien swojego wyniku – ten zostanie ujawniony dopiero po śmierci. W praktyce oznaczało to, że grzeszność i świętość były zjawiskami intersubiektywnymi, których definicja zależała od opinii publicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *