Krystyna Czerni, Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego:
Cytaty:
Jerzy Nowosielski: „Pan sobie nawet nie zdaje sprawy – żali się dziennikarzowi – jak głęboką pogardą darzyli lwowscy Polacy ludność ukraińską we Lwowie; to było okropne, w ogóle nie zauważali kultury ukraińskiej. Wyśmiewanie na każdym kroku! Bardziej ich wyśmiewali niż Żydów.
Wizyta w Ukraińskim Muzeum we Lwowie staje się dla Nowosielskiego szokiem: „Świadomość moja została zaatakowana przez kolosalną wręcz ilość ikon, które były pierwszorzędnymi dziełami sztuki. Wrażenie było tak silne, że tego spotkania z nimi nigdy nie zapomnę. Patrząc, odczuwałem po prostu ból fizyczny,
… kręciło mi się w głowie, brakowało tchu w piersiach, nogi odmawiały posłuszeństwa, nie byłem w stanie przejść z jednej sali do drugiej. Były to pierwsze w moim życiu arcydzieła sztuki, których oddziaływania doświadczyłem bezpośrednio, a nie za pośrednictwem reprodukcji czy fotografii. (…) Takich przeżyć się nie zapomina. Do dziś pamiętam ten wstrząs.
„Ja dzisiaj sobie zadaję pytanie – jak to możliwe, że w tamtych czasach nie obchodziła nikogo wojna, nie mówiło się ani o okupacji, o całej rozpaczy tych lat, o lęku, niepokoju. Tylko się mówiło o sztuce”.
„Oni zresztą wszyscy mówili po polsku, byli wobec nas bardzo sympatyczni i nie mieli żadnych ciągot, żeby się politycznie wypowiadać. To, że stawiali na Niemców, było naturalne – przecież myśmy ich traktowali strasznie w dwudziestoleciu międzywojennym! Oni się z tym nie afiszowali, to był ich status wojenny, tak się złożyło, że mają inne papiery i liczą, że Niemcy im pozwolą odbudować Ukrainę. No to proszę bardzo”.
„Widziałem Żydów uciekających w zboże, bo tam na wzgórzach rosło zboże, gdzie oni się kryli. Dzieci wyłapywały tych Żydów, także policja ukraińska”.
… po latach powie: „Nie wiedzieć dlaczego, nagle stałem się niewierzący” – pamięć tego, co mógł widzieć ze szpitalnego okna, powstrzymuje od dalszych pytań. „Przeszedłem przez doświadczenie żywego odczucia nieistnienia Boga – przyznaje.
„Malowałem wtedy dużo, ale dla siebie – przyznaje Nowosielski – kto by tam moje obrazy kupował! Pierwszy obraz kupił u mnie jesienią w 1944 roku za 200 zł Tadeusz Cybulski, malarz z pokolenia kapistów. To był duży pieniądz. Strasznie byłem dumny”.
