Nawiasem

Sarenki wyszły na małe co nieco między lasem a industrialem.:

sarenki

Tak nawiasem, niedawno, gdy wracałem z krótkiej przejażdżki w te rejony, skakałem po stacjach radiowych. Akurat przełączyłem na Radio Poznań, gdy zadzwonił słuchacz: „Zobaczyłem w kalendarzu, że dzisiaj jest Dzień Kota. Chciałbym więc pozdrowić pana Wiesława Kota, który miał w piątki audycje o filmie”. To było nadspodziewanie miłe. Po pierwsze – sam ledwo pamiętałem, że coś takiego miało miejsce. A po drugie człowiek ma niezachwianą pewność, że jest tylko rzemieślnikiem i to co wpuszcza w (jakikolwiek) eter, znika z zachodem słońca. A tu – proszę.
Nie tak dawno też pewien młodszy o pokolenie pracownik naukowy zapewniał, że „wychował się” na moich tekstach ze starego „Wprost” z lat 90. i późniejszych. Przyjąłem to z zażenowaniem, bo naprawdę nie było się na czym „wychowywać”. A gdy zaczął opowiadać o tym publicznie, stanowczo poprosiłem, by tego nie robił. Nie chciałbym umrzeć, zabity ludzkim śmiechem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *