Mariusz Szczygieł, Projekt prawda:
Cytaty:
Nikt na przykład nie potrafi zmusić mnie do powrotu wieczorem, szczególnie gdy świeci młody księżyc. Najważniejsze nawet sprawy układam tak, aby przed zapadnięciem zmroku być już w swoim pokoju. Niewiele to oczywiście pomaga, bo inne pory wydają mi się niemal równie niebezpieczne. Dlatego nim zdecyduję się wejść w ciemny tunel korytarza prowadzącego na podwórze, najpierw długo spaceruję chodnikiem po przeciwnej stronie ulicy, badam frontowe okna, a także przez chwilę kontroluję ruch w bramie. Dopiero gdy wydaje mi się, że mogę już zdobyć się na odwagę, wspinam się po schodach na piąte piętro, często przystając i nasłuchując.
Gdy byłem przyjmowany do pracy, zadałem pytanie szefowi, po czym mam rozpoznać tych ludzi, którzy coś będą mieli kraść. A on: „Tego nie da się powiedzieć, to się po prostu wie albo nie”. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ zawsze fascynowałem się fenomenologią.
– Ale są, panie Andrzeju, jakieś plusy po sześćdziesiątce? – Mam czas. Przyszedł czas na czytanie, choć zawsze z lekturą będziemy spóźnieni. – A gdybym miał osiemnaście lat, był pana uczniem i spytał, co mam czytać… – To bym panu szczerze życzył, aby dał się pan unieść przez starą Nową Falę: Barańczak, Krynicki, Zagajewski… A jakby pan wypłynął, to Świetlicki.
Zastanawia mnie również, że wśród dziesięciorga przykazań nie ma nakazu mówienia prawdy ani zakazu kłamstwa. Bo „Nie mów fałszywego świadectwa” jest zakazem obmowy i zniesławienia w złej wierze.
Bobkowski pisze, że Polak czuje absolutny obowiązek umierania nie tylko, gdy jest potrzeba, lecz przede wszystkim, gdy nie potrzeba. „Potrzebna śmierć – zauważa – nie liczy się, bo to podejrzane. Umrzyk mógł mieć jakiś interes osobisty. Prawdziwe bohaterstwo to umrzeć niepotrzebnie i koniecznie z fasonem”.
Kiedyś wracałam ze szpitala i na moście Gdańskim zobaczyłam napis sprejem: ZANIM UMRZESZ, UPEWNIJ SIĘ, ŻE ŻYJESZ.
