Wpadłem po dłuższym czasie na peron do Trzebawia, aby sprawdzić, która godzina. Patrzę, a tu cały przyperonowy lasek gruntownie przetrzebiony. A przecież on latami świetnie funkcjonował jako punkt konsumpcyjny oparty o zasoby sklepiku wiejskiego nieopodal. Tak to już u nas jest: jak coś dobrze działa, zaraz spieprzą.: