Ewa Pluta, Rubież. Reportaż wędrowny:
Cytaty:
Przez wieś nad Świsłoczą przeszli Niemcy, Polacy i Rosjanie. – Ludzie byli w euforii, że wojna wreszcie się skończyła, kule nie gwiżdżą nad głowami, można się zająć gospodarką. Nie zastanawiali się wtedy nad przynależnością państwową. Wszystko jedno: Polska czy Związek Radziecki. Aby był spokój. – Wiera Szapiel wygładza niewidoczne fałdy jej spódnicy. – Spokoju nie było.
Ze strachu przed granicą ludzie przestali w Chomontowcach sypiać. Kładli się do łóżka w ubraniach, niektórzy nawet w butach. Przejechał samochód – a po chomontowskim bruku rzadko coś jeździ – wybiegali przed domy. Może jadą po nich?
Żeby zobaczyć się z rodziną, należy odgrywać spektakl przed surowym audytorium – wopistami. W roli głównej występuje starsza kobieta, która kładzie się do łóżka w środku dnia latem, gdy trwają sianokosy, czy jesienią, podczas wykopków. Rodzina informuje wopistę, że babcię zmogła choroba, może nie przeżyć, chciałaby zobaczyć się z siostrą, która mieszka za granicą, w Białorusi, dwa kilometry stąd. Skoro kobieta na wsi leży w łóżku w środku dnia, to musi być chora – myśli wopista – i wydaje pozwolenia na wizytę siostry.
Czasem wożę turystów po Podlasiu. Bardzo im się podoba. Mówią, że tu jest jak w skansenie – czas się zatrzymał.
Gdy przyjeżdża sklep z Gródka, on już siedzi na ławce. Sklep trąbi głośno, schodzą się klienci, zimą jedenaścioro. Z każdym rokiem kolejka staje się krótsza.
Trzy kilometry stąd zaczyna się inny świat. – Granica. – Powiem tak: tu są spokój, cisza, żaby. Klimat jak na wakacjach u babci. Czy Podlasie to koniec świata? Turyści tak mówią, a ja się przyzwyczaiłem.
Tak wygląda największe rondo w Polsce. Unikatowe rondo w Krynkach. Rondo z największą liczbą ulic w Polsce. Jedyny taki układ urbanistyczny w Polsce. Co łączy Paryż i Krynki? Jeśli z czegoś jeszcze Krynki słyną, to z ronda.
Po wpisaniu do wyszukiwarki hasła „magia Podlasia” w ciągu pół sekundy pojawia się prawie pięćdziesiąt tysięcy wyników.
