Ewa Pluta, Rubież. Reportaż wędrowny:

Ewa_Pluta

Cytaty:

Granica nie lubi żadnych połączeń: drogowych, kolejowych, telefonicznych. Oraz międzyludzkich. Takie połączenia sprawiają, że granica nie może być tym, czym jest: linią zamykającą lub oddzielającą określony obszar.

Chcesz być w kontakcie ze swoją rodziną. Choćby od święta. Piszesz więc list. Przebędzie długą drogę, zanim dotrze do oddalonej o dwa kilometry wsi, do której spacer zająłby może dwadzieścia minut.

W odległości pięćdziesięciu metrów od granicy nie możesz siać zboża, a zboża wysokiego – trzysta metrów od granicy. Masz ziemię, ale nie wolno ci z niej korzystać, bo pech chciał, że przylega do granicy. Potem dowiesz się jeszcze, że w strefie nadgranicznej, pasie o szerokości jednego kilometra, nie możesz paść koni i bydła rogatego. Co teraz, nie wiesz.

Gdyby nie las, widziałybyśmy ją z kuchennego okna, prostą, jakby wyrysowaną od linijki. – Pogranicznicy zachęcali kiedyś, żeby dzwonić, jak zobaczę, że obcy ludzie chodzą przez granicę. Obiecywali, że dadzą mi dwieście pięćdziesiąt złotych i kwiaty, jak ich złapią. Wolę jednak nie widzieć i nie słyszeć, niż mieć człowieka na sumieniu.

W pracy zapisała się na wycieczkę do Związku Radzieckiego. Poprosiła, żeby po drodze wysadzili ją w Bobince. Na ulicy wypatrywała znajomych twarzy. Chciała być rozpoznana chociaż przez jedną osobę. Żeby ktoś pamiętał. Starsi umarli, młodzi wyjechali. Więcej tam nie jeździła, nie miała po co.

Lidia Nazaruk zastanawia się czasem, co by było, gdyby Stalin wyrysował kreskę pół centymetra dalej. Albo pół centymetra bliżej. Kim by wtedy była? Czy byłoby jej w życiu lepiej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *