Yuval Noah Harari, Nexus:
Cytaty, cd:
Oczywiście porządek sam w sobie niekoniecznie jest dobry. Na przykład porządek społeczny Europy doby nowożytnej tolerował nie tylko polowania na czarownice, ale także wyzysk milionów chłopów przez grupkę arystokratów, systematyczne upośledzanie kobiet oraz powszechną dyskryminację Żydów, muzułmanów i innych mniejszości.
Nieodłącznym elementem historii sieci informacyjnych zawsze jest zachowanie równowagi między prawdą a porządkiem.
… w demokracjach wierzy się, że nawet w polityce możliwe jest utrzymywanie silnych mechanizmów samonaprawczych. Dla odmiany dyktatury wypierają się istnienia takich mechanizmów.
Jedną z kluczowych kwestii związanych ze sztuczną inteligencją jest pytanie, czy będzie ona wzmacniać, czy raczej osłabiać demokratyczne mechanizmy samonaprawcze.
A zatem dyktatura to scentralizowana sieć informacyjna pozbawiona silnych mechanizmów samokorekty. Z kolei demokracja jest rozproszoną siecią informacyjną, wyposażoną w silne mechanizmy samonaprawy.
Organy ustawodawcze, partie polityczne, sądy, prasa, korporacje, społeczności lokalne, organizacje pozarządowe i poszczególni obywatele mogą swobodnie i bezpośrednio komunikować się ze sobą, dzięki czemu lwia część informacji nigdy nie przechodzi przez żadną instytucję rządową, a wiele ważnych decyzji zapada gdzie indziej.
Nawet jeśli władza demokratyczna dysponuje technologią niezbędną do drobiazgowego kontrolowania życia obywateli, to pozostawia ludziom jak najwięcej miejsca na podejmowanie samodzielnych decyzji.
… ponieważ ludzie są omylni, rząd jest potrzebny, ale ponieważ rząd również jest omylny, potrzebuje mechanizmów ujawniania i naprawy swoich błędów, takich jak regularne wybory, ochrona wolności prasy i rozdział władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej.
Żaden kraj nie będzie w stanie sprawnie funkcjonować, jeśli każdemu pozwoli się zbudować osobną sieć kolejową albo stosować własną definicję morderstwa.
Kiedy brakuje dodatkowych mechanizmów samonaprawy, wybory można łatwo fałszować. Nawet fakt, że wybory są całkowicie wolne i uczciwe, sam w sobie nie gwarantuje demokracji. Bo demokracja to nie to samo co dyktatura większości.
Hitler zaczął wysyłać Żydów i komunistów do obozów koncentracyjnych zaledwie kilka miesięcy po objęciu władzy w wyniku demokratycznych wyborów, a w Stanach Zjednoczonych liczne demokratycznie wybrane rządy pozbawiały praw wyborczych Afroamerykanów, rdzennych Amerykanów i innych.
Typowy polityk z takimi skłonnościami albo pozbawia sądy ich prerogatyw, albo umieszcza w nich swoich stronników i stara się zlikwidować wszystkie niezależne media, jednocześnie budując własną monopolistyczną machinę propagandową.
Oficjalne skargi na takie antydemokratyczne działania są odrzucane przez sędziów starannie wyselekcjonowanych przez władze. Dziennikarze i naukowcy krytykujący takie metody działania są wyrzucani z pracy. Pozostałe media, instytucje akademickie i organy władzy sądowniczej zachwalają te posunięcia jako niezbędne dla ochrony narodu i jego rzekomo demokratycznego systemu przed zdrajcami i zagranicznymi agentami. Politycy twardej ręki zwykle nie robią ostatniego kroku i nie posuwają się do likwidacji wyborów. Utrzymują je jako rytuał użyczający legitymizacji i służący podtrzymaniu demokratycznej fasady, co obserwujemy na przykład w Putinowskiej Rosji.
Demokracja nie jest jednak równoznaczna z rządami większości – oznacza raczej wolność i równość wszystkich obywateli. Demokracja to system gwarantujący każdemu swobody, których nawet większość nie może im odebrać.
W demokracji istnieją wszakże dwa „koszyki” praw, które są chronione przed zakusami większości. Pierwszy to prawa człowieka. Nawet jeśli 99 procent społeczeństwa chce eksterminować pozostałe jeden procent, to w demokracji takie działania są zabronione, ponieważ naruszają najbardziej podstawowe z praw człowieka – prawo do życia.
Drugi istotny koszyk praw obejmuje prawa obywatelskie. Do praw obywatelskich należą także wolność prasy, wolność akademicka i wolność zgromadzeń – dzięki nim niezależne media, uniwersytety i ugrupowania opozycyjne mogą rzucać wyzwanie rządzącym.
Nie wystarczy, aby demokratyczny rząd tylko powstrzymywał się od łamania praw człowieka i swobód obywatelskich. Powinien też aktywnie działać na ich rzecz.
Jeśli rząd nikogo nie zabija, ale i nie robi nic, aby chronić obywateli przed zabójstwami, wówczas zamiast demokracji mamy anarchię.
