Antoni Słonimski, Obecność:
Felietony z lat 70.
Cytaty:
Niestety rozczarowałem się czytając dalej, chodziło bowiem o ajentów, ale gastronomicznych, o tak zwanych „ajentów obcego obiadu”.
czywie w snach, nie odnajdę domów mego dzieciństwa, bo na ulicy bardzo już Niecałej został tylko dom jeden i nie mój. Śni mi się często to półpiętro i drzwi na
A więc z żalem wspominam zarówno domy zniszczone, jak i zapomniane stalówki, piórniki, gumki z myszką, zielone botanierki i pajacyka na sznurku, który zachował tradycyjny kształt pana Pantalone z commedii dell’arte. Wyparły go z dziecięcych pokoi armaty i czołgi; z plastyku. Mile wspominam nawet pejzażyk w bambusowej ramce, życzliwy kicz, błogi balsam na rany zadane programową brzydotą pop–artu. Zamilkły okrzyki podwórzowych sprzedawców, ucichły dawne głosy ulicy, stukot kopyt końskich, srebrne dzwonienie sanek. Ciszę wieczorną pożarły telewizory i stujęzyczna wrzawa radia. W kraju, gdzie ciągłość kultury i obyczajów zrywana była częściej i boleśniej niż w innych szczęśliwszych państwach Europy, z westchnieniem żalu rozstajemy się z każdą, choćby błahą i drobną cząstką naszej młodości.
Sam nawet wziąłem książkę Puzyny, bo to krytyk poważny, wrażliwy i oczytany. Wzruszyły mnie jego starania, aby coś przekazać z seansu Grotowskiego. Starał się, ale nie dał rady. Absolutna dowolność tej obsesyjnej szarpaniny nie da się, jak widać, przekazać kodem informacyjnym obowiązującym w naszym układzie słonecznym.
… jestem, jak powiada Dickens, „człowiekiem niegdyś młodym”.
Księżyc przestał działać na wyobraźnię. Kawał pumeksu, gruz wulkaniczny bez śladu życia. Nawet pozycja Księżyca w poezji i piosence spadła. Okradło go z tajemniczości paru młodych Amerykanów, którzy po nim spacerowali dowcipkując niefrasobliwie. Przyznam się, że gdy teraz, wzrok podnoszę do nieba i okiem rzucę na Księżyc, odczuwam coś w rodzaju pobłażliwej poufałości nie pozbawionej pewnego lekceważenia.
Margaret Mead opowiada, że gdy po badaniach antropologicznych na Wyspach Admiralskich powróciła tam po paru latach przywożąc kilka egzemplarzy swojej książki, krajowcy wpadli w entuzjazm, gdy zauważyli, że egzemplarze są identyczne. „To cud — krzyczeli. — One są wszystkie takie same!”
Pisarz ma prawo do egocentryzmu. Znam i lubię paru egocentryków. Mniej mi smakują ci, którzy twierdzą, że ponieważ świat jest bez sensu, wiać pisać trzeba też bez sensu.
Od dawna już rzeźba i malarstwo nie mają monopolu na odtwarzanie natury. Kiedyś przybysze z innych miast zamawiali okna we Florencji, żeby zobaczyć odsłonięcie rzeźby Michała Anioła.
Sport odciąga od wódki, ale niestety tylko zawodników. Kibiców podnieca do picia i palenia…
… według Erica Haffera zabawa przed pracą była pierwszą potrzebą ludzką.
… od tysiąca lat wiedzą autorzy teatralni, póki nie ma konfliktu, wszyscy są czarusiami, a dopiero w ogniu sporów dzielą się na aniołów i świnie.
