Czasopisma.
Robert Gawłowski, „Ciemny promień” poezji i algorytmy, Topos. Dwumiesięcznik literacki, 2025 nr 4.:
Poezja nie jest już tylko zapisem, lecz sprzeciwem wobec nieustannego podkręcania tempa życia, uproszczeń i symulacji. Bo prawdziwą poezją jest taka, której nie można wygenerować za pomocą kodu. Jest tym, co przeżywa się słowem również w obliczu ekranów, wśród kliknięć i powiadomień, w opozycji do prędkości i powierzchowności.
Niektórzy twierdzą, że tak, inni, ja do nich należę, mówią nie. Nie dlatego, że AI nie potrafi pisać versami, metaforami z zastosowaniem rytmu czy intertekstualności. ale dlatego, że poezja nie rodzi się z reguł i wzorców, lecz z egzystencjalnej konieczności, z ciemnej szczeliny doświadczenia, z mięśnia pamięci i łzy milczenia.
W epoce cyfrowej, gdy tekst ulega nieustannemu rozproszeniu, gdy obraz przeważa nad słowem, a szybkość nad kontemplacją, poezja pozostaje paradoksalnie jednym z ostatnich bastionów oporu wobec przyspieszonej przemiany percepcji.
Poezja cyfrowa, wbrew pozorom, nie jest zjawiskiem powierzchownym. Owszem, wiele jej postaci pozostaje efemerycznych, zakorzenionych w logice strolelowania i impulsu, ale zarazem właśnie przez to dotyka sedna współczesnego istnienia rozszczepionego, fragmentarycznego, nielienarnego. Przypomina świetlną smugę przebiegającą przez cyfrowe tatle ekranu. Ciemny promień, który czasem nagle się zapala i również nagle gaśnie.
Można oczywiście nie uznać tiktoka poetyckiego. reelsów z recytacją, botów generujących teksty czy hybrydowych form audiowizualnych za rodzaj nowej eksperymentalnej poezji i poetyki. Ale to w nich właśnie odzywa się rozpaczliwa potrzeba sensu, która wciąż przynależy do tradycji poezji, choć teraz zyskuje inne, często prowizoryczne nośniki. Przecież w naszym tu i teraz poezja nadal stawia pytanie, jak być głosem prawdziwym, cichym i wyraźnym zarazem, gdy wszyscy mówią naraz. Jak wyrazić rozpad, samotność, utratę, nadzieję, jeśli język został zawłaszczony przez marketing i aplikacje.
Poezja w świecie cyfrowym to także metafizyczny impuls wysłany z klawiatury, głos szeptany przez maszynę. Ale przecież w głębi zawsze jest cisza, a cisza zawiera odpowiedzi.
To, co kiedyś było krzykiem na pustyni, Dziś może być tweetem pełnym czułości. To, co kiedyś wymagało scryptorium i ciszy klasztoru, dziś może objawić się w cichym komentarzu pod zdjęciem zachodu słońca. Duch wciąż przemawia, choć być może innym alfabetem.
