Magdalena Drab, Fundamentalnie. Teatr 2

Magdalena Drab, Fundamentalnie. Teatr 2. 2025:

pic001139

Artysta, pępek świata, zajęty sobą, agresywnie zaangażowany, zawsze na pierwszej linii, bo tam nie niknie się w tłumie i twarz jest dobrze widoczna. Frontman, okładka, maskotka, ozdoba, fasada, cienki w realnym życiu, połamany, egzaltowany, nieznośny, nadwrażliwy, chaotyczny, nie można się z nim dogadać, bo się zapadł, bo procesuje, jak w filmie Tescuare, dorabia filozofię do kwadratury kwadratów, a nadaje znaczenie rzeczom bez znaczenia, odpowiednio oświetlając byle banał LED-ami. Udaje księdza, męczennika za płótno czy wiersz, pisze sobie dekalogi, wykręca się powołaniem od zwykłej ludzkiej bliskości i empatii, estetyzuje własną fizjologię i myśli, zastanawia się, czy się podoba, martwi się, gdy nikt nie klaszcze. Trzeba mu dawać nagrody i odznaczenia, bo inaczej popada w depresję. Uzależniony od emocji, wsłuchany w nie, z dumą dźwiga na barkach szereg przypadłości, opisanych w DSM – 5 i z niecierpliwością czeka na aktualizację wydania, by uzupełnić listę swych atrakcyjnych krzyży i komplikacji, bo jest skomplikowany i nazywa to wrażliwością. Toksyczny, bo nie jest mu lekko, a czasem rani, bo ma temperament. Ale to jest przecież zaletą, gdyż za temperamentem stoi niebanalna osobowość, bez której nie ma artysty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *