Janusz Anderman, Tymczasem

Janusz Anderman, Tymczasem:

495926-352x500

Anderman w opisywaniu Polski idzie śladem Tyma i Barei.
Cytaty:

Chucha do niego i w napięciu unosi brwi,a kioskowy opada na swoje miejsce i przymyka oczy jak wyrafinowany kiper. -Ta wyszła parfuma. -A jaka jest?Bo,o matko! -Ta!-dopuszcza do siebie klienta i chucha w odpowiedzi ulotną jak welon mgiełką. -Ta za droga…-mówi bez wahania zrozpaczony mężczyzna… -Co to za naród wredny jakiś!-i aż drży z nagłego napięcia i gwałtownymi wymachami rąk wyrównuje stosy pstrych gazet pornograficznych i opornie dochodzi do siebie. -Droga…Ale jak w beret kopie za to!A na krawężniku siedzi hojnie odziany mężczy- zna i rzewnie płacze;czasem szloch nagły jak przypływ szalonej

-Ja lepiej miałam.Mnie się Matka Boża pokazała i do tego szatan jeszcze na dokładkę!Ale taki wielgi,szataniasty,a czarny?!Matka Boża jak nie tupnie nogą,a ja patrzę,a jego nie ma!

-Panie!Jakie rozmiary?Przecie to nie walizka!Bądźże pan chrześcijaninem. -Kultu niech nie miesza z bagażem,bo ja ochrzczony jestem,w przeciwieństwie!I przedmurz chrześcijaństwa o sobie popularnie powiedzieć mogę!

Pod kasą biletową stoi wędkarz,na kamiennym blacie złożył z ulgą połowę suma;drugą połowę musiał pewnie oderżnąć dla kontrolera,by uniknąć płacenia mandatu. -Nie jest to aby niebezpieczny ładunek?Przewożenie niebezpiecznych ładunków za- kazane!-unosi się ze swojego stołka kasjer,wysuwa przez okrągły otwór w szybie ma- leńką główkę i z obawą przygląda się rozwartej paszczy. -Gdzie,panie!Przecie to obrzyn…Ani zipnie…Na wigilię rybkę wiozę… -No nie wiem,nie wiem…Taki węgorz,to jeszcze z patelni umi się do gardła rzucić… Niech naczelnik się wypowie…Tyle,że naczelnik na chorobie…

Zakład fryzjerski.I siódmego kwietnia,w trzydziestym siódmym,tak pod wieczór,właścicielka zakleszczyła się z wilczurem.

Odpycham od siebie kłody,które Anglia rzuca mi pod moje nogi.Ale jestem optymistą, chociaż Anglicy są przeciw mnie.Muszę zdobyć jeden tysiąc funtów,bo chcę się dostać do księgi rekordów.Tyle kosztuje mój projekt.Dam się zakopać w trumnie na sto pięć- dziesiąt dni.Dlatego przyjechałem do stolicy,żeby sprawiedliwości szukać.Do tej pory rekord świata ma sto czterdzieści dwa dni.

-Piłem,bo mnie głosy kazali -wyłuszcza mozolnie mężczyzna.-Ty,weź się napij, mówiły,weź się napij;to ja sobie pomyślałem,żeby nie pić,to będę robił wszystko od- wrotnie,niż mi oni każą,ci głosi.Ale te oni od razu się wycwaniły i zaczęli mnie mówić, ty,nie pij,czego będziesz pił,nie pij…A ja odwrotnie.No to co ja mogę w tej danej sytu- acji?Pytam.Odpowiadam.Nic nie mogę.Z głosami jeszcze nikt nie wygrał…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *