Podobno mróz w Polsce ma coraz bardziej obiecujące perspektywy.:
Na moim półpiętrze zainstalowano ławeczkę. Sugestia, podpowiedź, wyrok?:
Joseph Tam, Niebo nocą, 1985:
O ile się zmieści na płótnie…
AI: „Urodzony w 1947 roku na Dominice, uznawany za jednego z pionierów sceny Black Art w Wielkiej Brytanii.
Jego prace często poruszają tematykę niesprawiedliwości społecznej i życia Afro-Karaibów w Londynie. Pracował przy animacji Beatlesów „Yellow Submarine”.
Grzegorz Piątek, Świątynia i śmietnik. Architektura dla życia
„miasto bez mieszkańców to nie jest udany projekt”.
Cytaty:
Jedna była pawilonem dla pań i panów, z zamykanymi kabinami i zwana była szaletem – z francuskiego chalet, czyli budka. Druga – okrągłą wiatą, w której wyłącznie messieurs, uprzywilejowani anatomicznie, mogli oddawać mocz na stojąco, w kółku. Ten obiekt też nazwano z francuska – pisuarem, od pissoir, czyli sikadełko.
Publiczne łaźnie były dla tych, którzy nie mieli jak wykąpać się w domu, więc mężczyzna rozbierający się z dobrych ubrań mógł budzić podejrzenia, że nie przyszedł tam dla higieny.
W latach trzydziestych urzędnik, który co rano kontrolował czystość miejskich toalet, niejaki Łazowski, sprawdzał też ich czystość moralną. Jeśli przez szparę u dołu zobaczył cztery nogi stojące zbyt blisko siebie, „szybko wchodził do szaletu, każąc szaleciarzowi dać kubeł z wodą, i oblewał zboczeńców [sic!].
Olafur Arnalds, re:member, 2018:
W stronę melancholii.
AI: „Kluczowym elementem płyty jest autorskie oprogramowanie Stratus, stworzone we współpracy z Halldórem Eldjárnem. Pozwala ono na sterowanie dwoma „samogrającymi” pianinami, które generują pół-autonomiczne odpowiedzi na nuty grane przez artystę na głównym instrumencie”.