Jakub Różalski z Krakowa jest już dość głośny i nie trzeba go przedstawiać, więc tylko kwitujemy jego projekt „1920+”. Artysta przedstawia Polskę wiejską w dobie wojny 1920 roku. Nikt by na nią nie zwrócił uwagi, gdyby nie te gigantyczne roboty z „Wojen gwiezdnych”. Do tej pory myśleliśmy, że mieliśmy na tej wojnie zupełnie innych gigantów.:
Archiwum miesiąca: czerwiec 2016
Forszlak
Foki – „ssaki wodne… stanowiące dwie rodziny: foki-uszatki i foki właściwe”. A nie prostszy byłby podział na foki właściwe i niewłaściwe?
Fonogeniczność – „szczególnie korzystna dyspozycja głosu do odtwarzania w radiu”. W roku 1985 startowałem w poznańskiej rozgłośni w konkursie na spikera. Odpadłem, bo miałem głos „niefonogeniczny”. Od tamtych czasów głos mi się bardzo zmienił…
Fontaź – „wstęga związana w fantazyjny węzeł”. Jeżeli brakuje mi czegoś z niemodnych już części garderoby, to właśnie fontazia.
Fordanser – „zawodowy tancerz na dancingach”. Jak się nazywał najsławniejszy polski fordanser?
Forszlak – „część cielęciny lub baraniny między dyszkiem a krzyżem”. Żebym ja jeszcze wiedział, co to takiego dyszek…
Ashby
Mickey Rourke. Były zabójca pracujący dla CIA, obecnie na emeryturze, terminalnie chory zaprzyjaźnia się z nastolatkiem z sąsiedztwa i staje się jego mentorem. A przy okazji próbuje uporządkować swoje życie (zabijając paru byłych kolegów).
– Jesteś z jakiegoś równoległego wszechświata?
– Dla moich kolegów historia to pierwszy ślub Kim Kardashian.
– Whisky? Wcześnie rano, ale późno w życiu.
– Nie becz jak owca na sterydach.
Sympatia chłopaka (brunetka) mówi po meczu, w którym jej chłopak odniósł sukces i poszedł na „imprezę pomeczową z czytaniem poezji” z blondynką: – No tak: zwycięzca bierze blondynkę…
Er ist wieder da
Niby komedia, a jednak nie. W dzisiejszym Berlinie pojawia się Hitler. Oczywiście nie rozpoznaje miasta, ludzi sytuacji. Turyści biorą go za przebierańca i robią sobie z nim zdjęcia na tle Bramy Brandenburskiej. Kiepski dziennikarz widzi w wywiadzie z nim szansę na powrót do zawodu, drobny sklepikarz chce przy jego pomocy ściągnąć klientów. Generalnie: fuhrer jest odklejony, ale przecież trudno w to uwierzyć. Ostatecznie on poza zwykłym bełkotem mówił Niemcom dokładnie to, co chcieli usłyszeć, w co wierzyli: że są narodem panów. Kto wie, czy i dziś nie znalazły posłuchu?
Spotkanie z grabarzem
Początek obron licencjatów i prac magisterskich. Rankiem idę na uczelnię w czarnym garniturze. Na ulicy Głogowskiej podchodzi do mnie starszy pan ze słowami: „- Proszę pana, ja bardzo proszę, żeby pan przypilnował kwiatów na grobie księdza Piątkowskiego. Już trzy razy kładliśmy z żoną wiązankę i za każdym razem znikała…” Wchodzę temu panu w słowo i próbuję tłumaczyć, że mnie z kimś myli. On jednak nie daje mi dojść do słowa: „- Ja wiem, że wam, grabarzom, nie płacą za pilnowanie kwiatów, ale przecież mógłby pan zerknąć od czasu do czasu…” W tej sytuacji obiecałem, że na pewno dopilnuję, aby już nikt nie zabrał kwiatów z grobu księdza Piątkowskiego. Starszy pan uprzejmie podziękował i pożegnał się.
Raz po raz zdarza się, że ktoś uznaje moją twarz za znajomą, tylko nie pamięta, gdzie ją widział. Niedawno pewna pani powiedziała: „- Wie pan, pan jest podobny do takiego jednego krytyka filmowego, co go pokazują w telewizji”. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą: „- Wiem, proszę pani, wielu znajomych mi to mówi”.
Swego czasu Charlie Chaplin startował w konkursie na sobowtóra Charliego Chaplina. Zajął trzecie miejsce.
W zeszłym roku na pogrzebie teściowej, w Resku, jakaś dziewczyna rozpytywała rodzinę: „- Ten facet to chyba jest ten krytyk filmowy z telewizji. Ale to raczej niemożliwe. Co krytyk filmowy robiłby w naszym Resku?”
Wczoraj przed sklepem zielarskim „Ulik” na Głogowskiej podeszły do mnie dwie przemiłe panieneczki i częstują plastykowym kubeczkiem, w którym jest napar mięty. Płyn ma kolor słomkowy. Panienki pytają, jak często pijam napar z mięty. Mówię, że pewnie je zmartwię, ale naparu z mięty nie pijam wcale. Ale jego kolor coś mi przypomina. Panienki w lot zrozumiały i szybko się odsunęły.
Ale najważniejsze są obrony. Jako pierwszy w tym sezonie brawurowo bronił się pan Krzysztof, który napisał pod moim światłym kierownictwem pracę o Kubie Błaszczykowskim jako postaci ze sfery popkultury.:
Ale to małe miki, bo bronią się też artyści. Jedna pani przedstawiła taką oto pracę. Uważam, że praca wiele zyskałaby, gdy zamienić miejscami kółko żółte z czerwonym.:
A na świecie Brexit. Na forach prawicowych ogromna radość: „Jest szansa wydymać szympansa, a jak pójdzie gładko, to całe stadko”.
A ja najchętniej podpisałbym się pod tym memem.:
Wczoraj. Gablotka w kruchcie naszego kościółka parafialnego. Jak by to „podaj” odnosiło się do butelki, to sam bym chętnie wpadł.:
Fronda ma kolejny problem: „Dlaczego Bóg jest Ojcem, a nie Matką?” Gdzieś czytałem: „Bóg? Ona jest czarna!”












