Archiwum miesiąca: kwiecień 2016

No comment

Przegapiłem Dzień Ziemi. Dorota twierdzi, że tak powinno się nazywać branżowe święto grabarzy.

Może miesiąc temu zatrzymaliśmy się przy tym pomniku Cyganów rozstrzelanych w lesie pod  Tarnowem w 1943 roku:

n1

n2

n3

Dziś ten pomnik wygląda tak.:

n4

Chciałbym to jakoś skomentować, ale nic sensownego, poza banałami, nie przychodzi mi do głowy. Ze cztery dekady temu Kazimierz Grześkowiak śpiewał „Chłop żywemu nie przepuści”. Ale żeby pomnikom?

Przy okazji zdjęcie, które zrobiłem gdzieś tego samego dnia. Tak będzie wyglądał koniec świata – nie ma nowych wiadomości.:

n5

Z sieci.
O taśmach lidera Kukiz ’15: „Nareszcie ktoś słucha nagrań Kukiza!”
O nowej ustawie medialnej. „Za śmieci płacę 12 zł., za media będę płacił 12 zł.- czyli razem za śmieci 24 zł”.
Prezes o „mediach toruńskich”: „To przekaz, który pozwolił, można powiedzieć, uratować przed przejęciem przez komunistów istotną część społeczeństwa”. Zgadzam się w całej rozciągłości. Tylko dlatego, że nieustannie słucham Radia M., komuniści mnie nie przejęli.
Portal Fronda.pl ogłasza zbiórkę na pomoc ciężko choremu panu z własnego środowiska. Określa go mianem: „antykomunista – mulat”.
Tomasz Sakiewicz na Niezależna.pl: „Polacy po latach III RP są narodem rozbitym”. Sądząc po moich własnych doświadczeniach – są również narodem rozpitym.

Jan Brzechwa „Wiosna”

Naplotkowała sosna
Że już się zbliża wiosna.
Kret skrzywił się ponuro:
-Przyjedzie pewno furą…
Jeż się najeżył srodze:
-Raczej na hulajnodze.
Wąż syknął :-Ja nie wierzę,
Przyjedzie na rowerze.

Kos gwizdnął: -Wiem coś o tym,
Przyleci samolotem.
-Skąd znowu –rzekła sroka-
Ja z niej nie spuszczam oka
I w zeszłym roku w maju
Widziałam ją w tramwaju.
-nieprawda! Wiosna zwykle
Przyjeżdża motocyklem.
                  
-A ja wam dowiodę,
Że właśnie samochodem.
-Nieprawda bo w karecie!
W karecie? Cóż pan plecie?
Oświadczyć mogę krótko,
Że płynie właśnie łódką!

A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiatki za nią spieszą,
Już trawy przed nią rosną
I szumią –Witaj wiosno.

Żeby nie było niczego

Imieniny Kai i Gai.

Robię zdjęcie rozkwitłemu drzewku na parkingu Lidla. Podchodzi pan, który właśnie dopił piwo i puszkę cisnął ze wzgardą w trawę. „- Czy pan robi tak zdjęcia wsztsystmi drzewom?” Tłumaczę, że nie mogę się cieszyc wiosną, bo cały dzień muszę siedzieć w domu. Więc tylko na parkingu Lidla… „- Rozumiem. Pewnie wolałby pan robić zdjęcia na lepszym parkingu. Może przed Carrefourem?”:

s1

A skoro wiosna, to od razu obraz Teodora Axentowicza pod takim tytułem. Ale tej pani pod Lidlem nie było. Albo nieuważnie się rozglądałem, albo była na parkingu przed Carrefourem…:

s2

Przy Głogowskiej otwarli nowe bistro. Nazwa: „Mocium panie”. Dorota się dziwi. A tu się nie ma co nazwie dziwić, bo jest uniwersalna. Łatwo mogę sobie wyobrazić sklep z galanterią pod szyldem „Mocium panie”, sklep żelazny „Mocium panie… A najłatwiej mi sobie wyobrazić sex shop o nazwie „Mocium panie”.

Czas się pakować: „Nie żyje Prince. Legendarny muzyk miał 57 lat”. Znaczy: biorą już z mojej półki.

Na witrynie Gościa Niedzielnego widzę tytuł artykułu: „Nie ma palców, a gra na fortepianie!” Boję się otwierać, by się nie dowiedzieć, czym on gra.

Portal wPolityce: „>Smoleńsk< Krauzego to film, który nie tylko nie zawiedzie wolnych Polaków, ale też tych widzów z innych środowisk…” No, to zapewne nie będę zawiedziony, mimo, że wywodzę się z „innych środowisk”.

Czytam: „Krzysztof Kononowicz w zamieszczonym na YouTube filmie zagroził, że >który tylko wejdzie na posesję moją bez żadnego zapowiedzenia, zgody i tak dalej od razu dostanie kulkę w łeb< /…/ w Białymstoku sąd wysłuchał opinii biegłych, którzy stwierdzili, że Kononowicz jest poczytalny, chociaż kilka lat temu w związku z innym postępowaniem uznano go za niepoczytalnego”.
O co w tym wszystkim chodzi? „Żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego”.

Jan Pospieszalski o ks. Jacku Międlarze: „Ten ksiądz bardzo dobrze służy Kościołowi. On niesie Ewangelię młodym ludziom, nawołuje do ciężkiej pracy nad sobą, nad swoimi cnotami”. Rozumiem. To tak jak ja. Co dzień ciężko pracuję nad swoją cnotą. Bo Dorota to już nie ma nad czym…