Archiwum miesiąca: marzec 2015

Trzeźwy jak góral

Te ślady na zaoranej ziemi zostawiło stado saren – chyba z trzydzieści – które przebiegło mi przed nosem. Niewiele brakło, a by mnie zadeptały. Nic ich nie obchodzi, że poważni ludzie maja tu swój walking i nie należy go zakłócać.:

s1

Poza tym pąki. Odrobinę większe.:

s2

„Jako duszpasterze parafii zakopiańskich jesteśmy zaniepokojeni, iż nowa Rada jako priorytet w swoim działaniu na rzecz miasta Zakopane i jego mieszkańców chce wprowadzić zwiększenie ilości sklepów sprzedających alkohol i w ten sposób jeszcze bardziej rozpić społeczeństwo!” – piszą w liście otwartym do Rady Miasta księża proboszczowie.
Uchwała z intencją zwiększenia liczby sklepów z alkoholem z 60 do 100 – podjęta ma zostać podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta.
Całkowicie zgadzam się. Z Radą Miasta. Jak ostatnio w Zakopanem chciałem się napić piwa, to do najbliższego sklepu musiałem zasuwać 300 metrów. Skandal!

Drobiazgi. Podlasie. Dzwon obok cerkwi. Na katolickim byłby wizerunek jakiegoś świętego. Tu – car batiuszka.:

s3

Włodawa. Instalacja.:

s4

Raków. Też instalacja. Aluzyjna.:

s12

Włodawa. Muzeum na ulicy. Zdjęcia przedwojennych dzieciaków.:

s5

I muzykantów.:

s6

A że to (było) miasto wielu kultur, to i pomysłowe graffiti.:

s7

Szydłów. Całkiem jak Dukla: Gdyby Pan Bóg mieszkał w Dukli, to by szyby mu wytłukli.:

s8

Chełm Lubelski. Okaz nazewniczy.:

s9

Cruise To Destiny (Topographic Dreamtime)

Tangerine Dream “Cruise To Destiny (Topographic Dreamtime)” 2013. Kolejna kompilacja, dokonana rękami samych muzyków. Ten “genre” oni sami określają jako: „electronic; Berlin-School”. W każdym razie jak zwykle mamy kościec rytmiczny i na niego nałożone rozlewne plamy dźwiękowe. Trafi się nawet „Moon River” zagrana na rzewną gitarę, jak na dancing. Próżno szukać tej świeżości, która była u nich wyczuwalna 4-5 dekad temu. Teraz to raczej tapeta dźwiękowa. Ale poza tym – wszyscy zdrowi.:

s10

Inna bajka / Other Story

Bernard Maseli, Jose Torres, Krzysztof Ścierański ‎‎‎ „Inna bajka / Other Story” (1997). Jazz-rock. Improwizacje sprawiedliwie podzielone między bas i klawisze. Kubańskie bębny i przeszkadzajki. Całość trzyma się na powtarzalnym rytmie i frazie. Bas Ścierańskiego jest raczej z drum and bass niż z jazzu. Muzyka planowana zapewne jako tło. Do czego? Już słuchacz sobie dobierze.:

s11

Błogosławiona wina

Wywiad dla gnieźnieńskich Przemian na szlaku. Pierwsze pytanie. Reszty i tak nikt nigdy nie czyta.:
„To był już drugi raz jak w krótkim czasie gościł Pan w Gnieźnie, przynajmniej w I Liceum Ogólnokształcącym. Na pierwszym spotkaniu opowiadał Pan młodzieży o filmie, a właściwie polskiej klasyce w tej dziedzinie. Czy dziś w tzw. kulturze youtube’a, gdzie każdy może sobie wszystko znaleźć, warto edukować młodego odbiorcę?

Jeżeli chodzi o sieć internetową, to dla jej użytkowników mam dokładnie tyle samo szacunku, co do użytkowników innych sieci. Telefonicznej, energetycznej, ciepłowniczej i kanalizacyjnej. To tylko narzędzie. Książka to – w pewnym sensie – też tylko ryza papieru pociągnięta farba drukarską. Może zawierać romans harlequina, napisany przy pomocy 1200 słów, „Eneidę” lub „Martwe dusze”. Rzecz w tym, by przyuczyć młodych ludzi do rozróżniania: które dzieło pochodzi z piwnicy, które z parteru, a które z pierwszego piętra literatury czy filmu. I dlaczego. A potem już własny gust ich poprowadzi. To się nie stanie z wtorku na środę, ale nawet Magda Gessler nie uzdatni knajpy w Wąchocku w dwa dni.
Poza tym – to nie musi boleć. Film, który jeszcze we wtorek stawiał nam opór (odbijaliśmy się od niego jak od ściany), w czwartek może się okazać nawet nawet, w piątek może to już być dziełko obiecujące. A w niedzielę damy się pokrajać za scenę, w której ten pan i ta pani…
Ważne, by zacząć, bo inaczej na zawsze pozostaniemy na poziomie Bolka i Lolka”.

Podlasie. Jeszcze jeden orzeł. Co z tego, że nastawiony kapitulancko, skoro ze złota? I odwrotnie.:

p1

Kodeń to zapewne najbardziej polskie z naszych sanktuariów. Dlaczego? Bo tamtejszy święty obraz książę Mikołaj Sapieha (zwany Pobożnym!) po prostu ukradł w Rzymie i przywiózł na Podlasie. Ci Sapiehowie są teraz upamiętnieni na fasadzie. Jak się na takiego spojrzy, to człowiek ma wrażenie, iż świętokradztwo to najłagodniejszy występek, jakiego mógł się dopuścić.:

p2

Cmentarz na Podlasiu. Nagrobek. Czeka na wpisanie danych. Cóż, każdy ma taki, choć nie zawsze w lastriko na wysoki połysk.:

p3

Podlasie. Bar za barem. Zagłębie gastronomiczne.:

p4

Kieleckie. Maluch w roli pługa śnieżnego. Tam zima nie zaskoczy drogowców.:

p5

Włodawa. Tak zapewne wyglądała, gdy za jej wolność krew przelewali żołnierze radzieccy w 1944.:

p6

Teraz stoją w betonie na rynku.:

p7

The Golden Land

Bester Quartet, „The Golden Land” (2013). Słyszałem, jak w radiu muzycy żalili się, iż to, co grają jest „pozagatunkowe” i w związku z tym trudno im pozyskać ustabilizowanego i zdeklarowanego słuchacza. Rzeczywiście: nuty klezmerskie są tu przełamywane improwizacją jazzową. Ale też nie całkiem, bo słychać na płycie również melodie krakowskiego podwórka i ulicy, na której muzycy lubili występować. A przecież całość brzmi spójnie, klimatycznie. Kij z gatunkami!:

p8

Shamans

Aziza Mustafa Zadeh „Shamans” (2002). Damski głos i fortepian. Bardzo ostry i agresywny ten fortepian. Uroda śpiewającej pani takoż. Śpiewa sama, w duetach ze sobą, w zespołach wokalnych z chórkami, które też ona tworzy. Głos czysty, wysoki. Laikowi trudno ocenić czy interesujący. Ale nie chciałbym słuchać ten płyty (i tej pani) raz jeszcze.:

p9