Archiwum miesiąca: grudzień 2014

Bałwan bezśnieżny

Ruszyliśmy się ot tak, aby nie zaśniedzieć. „Biały puszek” ciągle na swoim miejscu:

No, weźmy takie Owińska (20 km od Poznania, historyczny kompleks klasztorny). Tu ludzkim głosem mówią nawet kibice Lecha, choć to podobno zdarza się tylko w Boże Narodzenie:

Kawałek dalej zaproszenie na plażę. Machamy ręką: na pewno zimą nieczynna:

A przecież z budy na jej obrzeżach sączy się smużka dymu. Czyżby jak w jugosłowiańskim  filmie „Stróż plaży w sezonie zimowym” (1976)?:

Skoro to jest w Owińskach możliwe, to możliwy jest również „bałwan bezśnieżny”:

Wczoraj wieczorem znowu w TVN (Biznes i świat). Kazałem sobie zrobić zdjęcia. Bo inaczej kto by mi uwierzył, że byłem w telewizji?:

Ojciec Augystyn Polanowski (dominikanin?) na Fronda.pl: „Co zwiastuje nadejście czasów ostatecznych? Prześladowania, kataklizmy, głód, klęski żywiołowe. Wszystkie te znaki dostrzegamy coraz wyraźniej w obecnych czasach”.
Okazuje się, że nie ja jeden czytam pilnie „Strażnicę” i „Przebudźcie się!”.

Dziś biskupi na Dzień Rodziny w liście pasterskim nie piszą już jak rok temu o gender (nie mogę przeboleć). Raczej gratulują tym, którzy mieli szczęście urodzić się w rodzinie katolickiej.
Głos na Onecie: „Proszę o radę Szanownych Biskupów. Właśnie moja żona, ortodoksyjna katoliczka wyszła na mszę poranną. Z trwogą czekam na jej powrót, ponieważ wiem, że od drzwi będzie się awanturowała. Marzę wraz z dziećmi, żeby mieć normalną rodzinę. Wiele razy mówiłem jej, żeby modliła się tak, by Pan Bóg ją wysłuchał. Próbowałem jej sugerować, żeby zasięgnęła porady specjalisty psychiatry. Skoro kościół tak bardzo troszczy się o rodzinę, może zorganizował by pomoc lekarską dla tego typu ludzi, których zapewne w Polsce są dziesiątki tysięcy i nie tylko kobiet. Szanowni Biskupi co ja mam począć z tą córka kościoła?”

Enigma „Voyageur” (2003). To new age wynikłe z połączenia wszystkiego, co się tylko da zapakować na płytę,  stało się nieznośnie napuszone i bombastyczne. Żadnej melodii, tylko dudnienie w bębny szumy i atmosfera „podniosłości, tajemniczości, głębi, otchłani” itp. Ale w tej otchłani chciałoby się coś jednak zobaczyć poza sama otchłanią. A tu tylko po raz kolejny produkcja otchłani jako takiej:

Edward Grieg „Cello Sonata, String Quartet”. Sonata op.36, Quartet op.27. Na okładce muzycy sfotografowali się w trakcie koncertu (oczywiście symulowanego) na szczycie kamienistej skały, na tle sinych obłoków. Może Norwegia, może Dania. W każdym razie surowa Skandynawia. I nie „Peer Gynt”. Muzyka kameralna, ale pełna wewnętrznego napięcia. Trochę przypomina Szymanowskiego. Grieg bardzo był do swej skandynawskości przywiązany, ale czy to słychać? I ja miałbym to wychwycić?:

Jego dwie żony

Morderstwo w wysokich sferach Nowego Jorku. Patriarcha rodu – bogaty i wpływowy – Henryk Bąk.
Mąż jego córki, który usiłuje się uwolnić spod jego wpływu: Jerzy Kamas.
Ekscentryczna pierwsza żona Kamasa – Pola Raksa.
I porucznik policji – Stanisław Mikulski. Jak do niego mówią: „panie poruczniku”, to człowiek automatycznie dodaje „Kloss”. Niby po cywilnemu, ale koszulę ma w typie wojskowym. Wiadomo – Mikulski najlepiej wypadał w mundurze.
Trwa to zaledwie godzinę z hakiem, a i tak zdąży porządnie znudzić.

Jego dwie żony, autor: Patrick Quentin, Teatr Kobra, reż. Stanisław Zaczyk 1974

Szoping

Oglądanie szopek było w tym roku krótkie przez te pozamykane kościoły. A tymczasem w Konarzewie, zaledwie 15 km od Poznania, szopka została uzewnętrzniona. Budę z dykty wzniesiono przed kościołem. W środku komplet. Ze mną nawet nadkomplet. Zresztą jeden osioł mniej, jeden więcej…:

Bo niektórzy celebrują Święta, jak tylko mogą. Właściciel tego samochodu przypiął Mikołaja do haka holowniczego swego auta:

Ta brzoza w podpoznańskiej osadzie nowoczesnych domków jednorodzinnych ma oponę samochodową założoną wokół pnia. Pewnie, że brzoza sama z siebie jest ładna. Ale z oponą jest dwa razy ładniejsza. Pytanie tylko, czy to na pewno opona zimowa?:

A Statua Wolności pręży się dumnie nawet z lekka przyprószona:

Na Fronda.pl dyskusja: który z publicystów robi z siebie większego idiotę – Cejrowski czy Warzecha? Ludzie, na miły Bóg! – nie każcie rozstrzygać tak trudnych kwestii. Zwłaszcza w Święta!

W TVN pytają o najbardziej oczekiwany film nadchodzącego roku. Oczywiście Bond! Bo on będzie pił wódkę z Żyrardowa. I musi się wreszcie okazać, czy to jeszcze polska wódka, czy już stoi za nią międzynarodowy kapitał. Wykupili nas całkiem, czy nie? Jak nam tego nie wyjaśni Bond, to ja już nie wiem kto.

Koniec odsłuchiwania powieści Stanisława S. Wotowskiego „Czarny adept” (1928). Szybko poszło, bo to krótkie (najwyżej 30 km):

Z Wikipedii o autorze:  „… pisarz i dziennikarz, policjant, właściciel prywatnego biura detektywistycznego, znawca okultyzmu oraz masonerii; autor powieści kryminalnych, sensacyjnych, historycznych i okultystycznych.
W 1919 komisarz XI obwodu policji w Warszawie. Brał udział w wojnie 1920 r. W 1924 założył dwutygodnik Rzeczy Ciekawe, który nie utrzymał się długo na rynku.
Zasłynął wykładami na temat okultyzmu, z którymi w latach 20. i 30. jeździł po Polsce. Jego biuro detektywistyczne zajmowało się w dużej mierze tropieniem na zlecenie skandali towarzyskich. Jego losy po 1939 są nieznane”.
Dawno się tak nie ubawiłem. W powieści opis szalbierstw pewnego zagranicznego hrabiego, demonicznego przywódcy mrocznej sekty, który okazuje się Janem Owerskim, synem urzędnika kolejowego. O to mniejsza.
Najciekawszy jest język. Słowa i wyrażenia bliskie ich dzisiejszych znaczeń, z tym, że niedokładnie. Zamiast: Sytuacja była napięta – „Sytuacja była naprężona”. Zamiast: Działał pod przykrywką – „Działał pod tajną pokrywką”. I tak bez przerwy…

„Basia On Broadway” (1995). Repertuar z serii „The best of…” zaśpiewany na żywo. Z tym, że nie brzmi jak na żywo. Przeciwnie – brzmi jak z płyty: wszystko zaśpiewane tak jak w studio. Co do nutki. Gładkie, ulizane, a brawa jak puszczane z taśmy na koniec i początek każdej piosenki. Trochę to bezstylowe:

J.S.Bach „Koncerty Brandenburskie I-III”. W tej powodzi smyczków zawsze najbardziej podobały mi się rogi. Bo są jeszcze oboje i fagot.
Lampa z Gałczyńskiego:
„do dźwięku dodaje światło

Ty ją zapalasz w godzinie
muzycznej i płomyk świeci
w chwili, gdy z głośnika płynie
Koncert Brandenburski Trzeci”.

I, żeby było śmiesznie, informacja ze strony producenta płyty: „W 1719 r. margrabia Brandenburgii Christian Ludwig zamówił u Bacha utwory dla swojej nadwornej orkiestry. Dwa lata później Bach zaprezentował margrabiemu sześć koncertów, jednocześnie prosząc go, aby nie oceniał zbyt surowo ich „niedoskonałości”, lecz usłyszał w nich głęboki szacunek i skromną elegancję. Zdaje się jednak, że margrabia po prostu odsprzedał rękopis, prawdopodobnie nigdy nie usłyszawszy arcydzieł mu dedykowanych”.

Bezmiar miłości / Sea Of Love

 

Al Pacino. Glina z Nowego Jorku, który po nocach wydzwania do swojej byłej, która jest teraz żoną kolegi.

Seryjny załatwia facetów, którzy umówili się z panienką przez rubrykę erotyczną w gazecie. I przed egzekucją puszcza im stary, szmirowaty kawałek „Sea Of Love”.

Chcą zwabić morderczynię (?) i sami dają ogłoszenie. Pacino robił nadzieje pewniej wiekowej już pani do momentu, gdy ta odkryła, że jest kolejną tego wieczora. Ot, przykrość.

„- Najgorsze w naszej pracy jest to, że słyszymy same kłamstwa: Nie byłem tam, nie zrobiłem tego…”

Pacino: „- Moje wesele trwało dłużej niż nasz związek”.

Bezmiar miłości / Sea Of Love, reż. Richard Price, 1989 filmweb

White Christmas

Śniegu na dwa centymetry, ale zawsze. W pejzaż wszedłem pomostem:

A potem to już tylko pocztówka:

W wóz Drzymały odsunięty na zupełny margines historii we wsi Chomęcice:

Nie żyje Stanisław Barańczak. Kiedy składał wiersze z kawałków partyjnej nowomowy albo z urywków komunikatów w milicyjnym radiu, zarzucano mu, że nie wykształcił własnego języka poetyckiego. No i napisał wiersz dedykowany kobiecie, która zmarła w kolejce do mięsnego. Jakiego języka do tego użyć?
Zrobiłem z nim jeden wywiad. Pamiętam tylko, że mówił jak karabin maszynowy.

A już myślałem, że jakże istotna tematyka gender została porzucona, zapomniana, osierocona na fali tematów zastępczych jak „komercjalizacja Świąt” itp. A jednak! Dumny jestem, że to w moich stronach rozległ się mocny, stanowczy głos wskazujący temu zagubionemu światu prawdziwe niebezpieczeństwo: „- Widzimy dzisiaj przemoc ideologii, które się jawią na horyzoncie. Socjologowie wyraźnie mówią o przemocy ideologii gender – mówił podczas pasterki metropolita przemyski arcybiskup Józef Michalik”.

Ciąg dalszy z mojego miasta: 26-latek porysował szyby i lakier opla astra na sumę 2,5 tys. zł. Schwytano go. „Grozi mu kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat”. Oj tam, oj tam. Na pewno nie dostanie pięciu lat tylko trzy. I wyjdzie po dwóch za dobre sprawowanie.

Ks. Adam Pawłowski z Poznania nadal apostołuje przed klubami go-go i w podobnych miejscach. Nawraca także homoseksualistów i proponuje im skuteczną terapię, która zmieni ich w hetero. Jego działalność jest najzupełniej zrozumiała w kontekście np. takich doświadczeń: „Kiedyś rozmawiałem z homoseksualnym mężczyzną w jakimś zwykłym pubie. Mówił, że jest szczęśliwy i zarzucał Kościołowi, że czepia się gejów, zarzucał mi różne rzeczy. Trzy godziny później ten sam mężczyzna płacząc mówił, że nie widzi sensu życia, chce popełnić samobójstwo i prosił >>niech mnie ksiądz ratuje<<„. /Głos Wielkopolski/

Acana „As Bright As A Thousand Suns” (2012). Wbrew tytułowi płyty kierunek muzyczny określany jako “darkwave”. Szwedzki zespół, który nieśpiesznie wydaje klimatyczne płyty. Żałobno-napuszona tonacja. Bębny dudnią jak przed bliżej niesprecyzowanym a ponurym obrzędem. W tle elektronika, ale taka bardziej średniowieczna. I chóry – mnisi, nie mnisi, ogólne murmurando. Kiedy się kończy, człowiek przyłapuje się na pytaniu: czy ja tego wysłuchałem, czy może wcale nie. Bo poza ogólnym wrażeniem wiele nie zostaje:

Szal

https://www.youtube.com/watch?v=mTLymG0jUnQ

 

Szal

Ktoś dusi panienki szalem, a winę zrzuca na magnata prasowego od mody. Do czasu.

Spektakl trzyma się na inspektorze Yeatsie – Krzysztof Chamiec: zdystansowany, ironiczny, w szczytowej formie.
Poza tym: Stanisław Zaczyk, Zygmunt Kęstowicz, Kalina Jędrusik, Michał Pawlicki, Mieczysław Voit, Tadeusz Bartosik.

Anglia, ale wszystkie samochody (a jest ich kilka) mają kierownicę po lewej stronie. Raz po raz słychać, jak w trakcie akcji (w pustym mieszkaniu) ktoś albo coś z hukiem wali się na podłogę (poza kadrem). Albo dekoracja się obaliła, albo kamerzysta zaliczył glebę.

Morderca wpada, bo dał się podejść. Skarżył się inspektorowi, że dostaje anonimy. Tyle że w bzdurnych sprawach. Jak mu anonim wysłał sam inspektor w sprawie, która mogła go naprawdę dotyczyć, ten się już nie skarży. I śliwka w kompot.

Szal (3 odcinki), wg. Francisa Durbridge’a, reż. Jan Bratkowski 1970